
To niewątpliwy sukces pomorskiej policji. W piątek 23-latek zabrał swojego 5-letniego synka z domu i odjechał samochodem. Nieoficjalnie wiadomo, że napisał swojej partnerce, że zabije dziecko i popełni samobójstwo. Gdyby nie błyskawiczna reakcja policji, kto wie, czy ta historia nie skończyłaby się tak tragicznie, jak głośna sprawa Dawidka z Grodziska Mazowieckiego.
REKLAMA
Do zdarzenia doszło w gminie Trąbki Wielkie. Mężczyzna uprowadził chłopca w piątek późnym popołudniem. Policja błyskawicznie zareagowała na zgłoszenie matki dziecka o porwaniu. W powiecie gdańskim zorganizowano obławę. Policjanci sprawdzali teren z lądu i powietrza. Na drogach ustawiono blokady i sprawdzano każdy pojazd. Ostatecznie poszukiwanych odnaleziono w lesie nieopodal Trąbek Wielkich.
– Od matki dziecka otrzymaliśmy informację, że około 16:00 jej partner zabrał syna i dlatego zaczęły się poszukiwania. Gdy udało nam się ich odnaleźć, dziecko spało. Wyglądało na to, że chłopcu nic nie było i mógł spokojnie wrócić do matki. Policja zbiera dowody i jeszcze w sobotę wstępnie przesłucha mężczyznę – powiedział w rozmowie z Radiem Gdańsk oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim, st. sierż. Karol Kościuk.
Chłopiec, na ciele którego nie znaleziono śladów obrażeń, został przewieziony do szpitala na badania. Samochód mężczyzny – Fiat Punto – został zabezpieczony przez policję.
Historia jak z Dawidkiem
Przez pół lipca Polacy żyli poszukiwaniami 5-letniego Dawida. Ojciec chłopca zabrał go z Grodziska Mazowieckiego około 17:00 w środę 10 lipca. Przed godz. 21:00 mężczyzna odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg. 10 dni później policja znalazła ciało Dawida.
Przez pół lipca Polacy żyli poszukiwaniami 5-letniego Dawida. Ojciec chłopca zabrał go z Grodziska Mazowieckiego około 17:00 w środę 10 lipca. Przed godz. 21:00 mężczyzna odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg. 10 dni później policja znalazła ciało Dawida.
Źródło: "Radio Gdańsk"
