
– Przepracowałem w mediach 40 lat i tego się nie spodziewałem – nie dowierza w rozmowie z naTemat Aleksander Pałac. Jest współtwórcą programu telewizyjnego "Tęczowy Music Box", wokół którego wybuchła afera pedofilska. Jej głównym antybohaterem jest jazzman Krzysztof Sadowski.
Muzyk, według doniesień dziennikarza śledczego Mariusza Zielke, miał molestować i gwałcić dzieci. Z relacji wynika, że wśród jego ofiar były uczestniczki popularnego na początku lat 90. programu "Tęczowy Music Box".
"Dowody są już nie do zbicia. Wszystko przekażę prokuraturze" – napisał dziennikarz. Twierdzi również, że w polskim środowisku muzycznym przez lata było to tajemnica poliszynela.
Redakcja o tym nie wiedziała? Posty Mariusza Zielke na Facebooku zaczął komentować Aleksander Pałac. Jest współtwórcą programu i kompozytorem piosenek, członkiem ZAIKS i Kawalerem Orderu Uśmiechu. Chciał odciąć się od oskarżeń dotyczących "Tęczowego Music Boxa". Jego zdaniem, wpisy dziennikarza sugerowały, że również i on dopuszczał się obrzydliwych czynów.

Pałac nic nie wie o zarzucanych Sadowskiemu czynach. – Jestem tym tematem wstrząśnięty. Myślę, że nikt z redakcji dziecięcej o tym nie wiedział – tłumaczy 71-letni artysta w rozmowie z naTemat.
– Krzysztof Sadowski nigdy nie pracował w TVP. Współpracownikiem programu został przez grzeczność, za pierwsze aranżacje dla zespołu "Tęcza", w którym członkiem była Marysia Sadowska (jego córka – red.). Po pewnym czasie Marysia została prowadzącą ten program. Redakcja była z tego faktu zadowolona, gdyż Krzysztof Sadowski aranżacje wykonywał gratis, a prowadzenie Marysi było profesjonalne – dodaje.
Sadowski z programem był związany krótko. – Był na początku "Tęczowego Music Boxu" w latach 1990-1992 osobą pomocną przy realizacji programu od strony muzycznej. Był aranżerem pierwszych piosenek. Potem TVP wprowadziła swoich pracowników z Dyrekcji Nagrań Polskiego Radia. Program "TMB" był realizowany do 1997 roku bez Krzysztofa Sadowskiego. Był to program wyłącznie studyjny z pełną ekipą redaktorską, realizacyjną - w ramach pracy Naczelnej Redakcji Programów dla Dzieci i Młodzieży – podkreśla.
Aleksander Pałac
Współtwórca "Tęczowego Music Boxa"
" To nie może być prawdziwe" Ofiary, z którymi rozmawiał Mariusz Zielke twierdzą, że przypadki pedofilii miały miejsce przy realizacji programów "Tęczowy Music Box" i "Co jest grane?" (emisja w Polsacie) oraz przy organizacji wielu koncertów i występów zespołu muzycznego "Tęcza".
"Dziewczynki miały być też gwałcone w siedzibie fundacji finansującej działania zespołu i wspierającej dzieci uzdolnione muzycznie, domu znanego artysty (gdzie miały być zamykane na noc w piwnicy), w samochodzie sprawcy oraz siedzibie jednego z najważniejszych polskich stowarzyszeń muzycznych" – czytamy na stronie salon24.pl.
Aleksander Pałac znał się z Sadowskim przelotnie, ale i tak uważa, że jazzman nie może być pedofilem. – Nie mogę pojąć, że jego sprawy zostały poruszone przy realizacji telewizyjnej "Tęczowego Music Boxu" skoro nie był autorem scenariuszy jako redaktor. Bardziej w pracy z dziećmi z "Tęczy" udzielała się żona Krzyszkofa Sadowskiego - Liliana Urbańska, jako świetny pedagog – podkreśla.
– Początki rozruchu "Tęczowego Music Boxu" były bardzo ciężkie. Pierwsze nagranie realizowaliśmy w Sylwestra 1989 roku, przy dużej niechęci starej władzy Jerzego Urbana. My ludzie "Solidarności" - przywróceni do pracy - budowaliśmy wszystko od początku i wtedy widoczna była pomoc Krzysztofa Sadowskiego - działacza Polskiego Stowarzyszenie Jazzowego – wspomina Pałac.
Aleksander Pałac
Mój rozmówca był wieloletnim pracownikiem TVP i Trójki. Obecnie udziela się społecznie jako związkowiec w Kole Emerytów i Rencistów "Solidarność" TVP. – Przepracowałem w mediach 40 lat i tego się nie spodziewałem. Emeryta już nic dzisiaj nie zdziwi – mówi Pałac. Na koniec dodaje: – To nie może być prawdziwe.
