"Newsweek" o wakacyjnych lotach Morawieckiego. Rządowy samolot jak taksówka nad morze

Premier podobnie jak wcześniej marszałek Sejmu lubi korzystać z rządowych samolotów w prywatnych celach.
Premier podobnie jak wcześniej marszałek Sejmu lubi korzystać z rządowych samolotów w prywatnych celach. Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Tak zwana afera lotnicza wybuchła, gdy okazało się, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński nader często latał rządowymi samolotami. Okazuje się, że podobnie czyni premier Mateusz Morawiecki. W ciągu pięciu tygodni szef rządu tylko 11 razy leciał na swoją działkę nad morzem, gdzie rodzina Morawieckich spędza wakacje.


Działka w Dębkach na kredyt z BZ WBK
Mateusz Morawiecki kupił działkę nad morzem w 2013 roku. Dom ma około 100 metrów kwadratowych, stoi na działce o powierzchni około 3 tysięcy metrów. Pieniądze na zakup pochodziły z kredytu udzielonego przez bank BZ WBK, którego Morawiecki był wówczas prezesem. Dom z ziemią kosztowały 1,1 mln złotych.
Morawieccy do dziś korzystają z działki. Jak informuje tygodnik "Newsweek", rodzina premiera spędza tam wakacje. Sam premier korzysta z wolnej chwili, by odwiedzić żonę i dziecko, a że jest zapracowany, to korzysta z... rządowych samolotów. Najczęściej jest to Embraer, ale latał też Casą czy Gulfstreamem. Tylko w ciągu pięciu tygodniu od czerwca do lipca takich lotów z Warszawy nad morze i z powrotem odbyło się 11.


Horrendalnie drogi HEAD
Wszystkie w trybie HEAD – stawiającym wojsko i służby w najwyższej gotowości oraz generującym wysokie koszty. Problem też w tym, że premier lecąc na weekend do rodziny, nie pełnił służby państwowej. "Newsweek" opublikował listę lotów premiera, z której wyraźnie widać, że Morawiecki nadużywał tego przywileju.


Wakacyjne loty miały status HEAD, co oznacza, że lotnisko docelowe musiało być za każdym razem sprawdzone i zabezpieczone przez SOP. W gotowości musiał być też zawsze zapasowy samolot, co znacząco podnosi koszty. Wirtualna Polska podała, że godzina lotu Casą kosztuje 16,6 tys. zł. Godzina Gulfstreama wyceniona jest przez wojsko na 25 tys. zł, a godzina Embraera, z którego Morawiecki korzystał w 2018 roku najczęściej, to 35 tys. zł!


Dziennikarze "Newsweeka" wysłali pismo do Centrum Informacyjnego Rządu z pytaniem, jakie obowiązki premier wykonywał na Pomorzu w sierpniu zeszłego roku, a także w czerwcu i lipcu, bo zgodnie z instrukcją HEAD loty o tym statusie przysługują najwyższym urzędnikom państwowym tylko wtedy, kiedy wykonują oni misję oficjalną. Pytanie pozostały bez odpowiedzi.

"Premier w okresie letnim..."
CIR wydało komunikat dotyczący lotów premiera dopiero po tym, jak nowy numer "Newsweeka" zaczął się drukować. Z opublikowanych dokumentów wynika, że Mateusz Morawiecki "w trakcie 20 miesięcy swojego urzędowania w gmachu przy Al. Ujazdowskich, odbył ponad 200 lotów, uczestnicząc w tym samym czasie w ponad 330 spotkaniach oficjalnych, wizytach i spotkaniach z mieszkańcami".

"Media interesują także loty premiera do Gdańska. W ostatnich miesiącach premier brał tam udział m.in. w pikniku z okazji wprowadzenia 500 plus na każde dziecko w gminie Szemud, II Forum Wizja Rozwoju czy uroczystościach organizowanych z okazji 30. rocznicy 4 czerwca. Premier jest także właścicielem domu w Dębkach, co powoduje, że w niektórych przypadkach, po wykonaniu obowiązków służbowych na Pomorzu w okresie letnim, spędza tam czas" – informuje CIR.

"Kuchciński Travel"
A skąd w ogóle takie zainteresowanie lotami Mateusza Morawieckiego? To oczywiście pokłosie afery, której głównym bohaterem był Marek Kuchciński. Jak donosiły media, marszałek Sejmu podczas oficjalnych podróży na pokład rządowego samolotu zabierał nie tylko swoich bliskich. Na listach pasażerów są także inni posłowie i ich rodziny. W toku dziennikarskiego śledztwa okazało się, że rządowym samolotem latała samotnie żona marszałka, gdy mąż pozostawał w Rzeszowie. Taki lot też miał status HEAD.

Marszałek Kuchciński ostatecznie przez kierownictwo partii został zmuszony do złożenia dymisji, ale to nie ukręciło łba aferze lotniczej. Na celownik dziennikarzy trafił także marszałek Senatu Stanisław Karczewski, którego także załapano na wykorzystywaniu rządowego samolotu jako prywatnej taksówki. Okazało się między innymi, że podczas lotu do Budapesztu towarzyszyła mu żona, córki i wnuki.

Więcej czytaj w najnowszym numerze "Newsweeka"

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0O pracy w tym miejscu marzą setki osób. Tylko oferta dla stolarza wzbudziła drwiny
Bella Happy Pants 0 0Mniej powodów do zmartwień. 5 gadżetów – twoje dziecko będzie bezpieczniejsze
0 0Powiedzieli "sprawdzam". Oto, co się stało ze 100 obietnicami partii Kaczyńskiego
0 0Przestajemy wierzyć, że może być inaczej. Polacy wiedzą, kto wygra wybory
WYBORY2019 0 0Pozwolił powiesić plakaty kandydata PiS i teraz żałuje. "Popełniłem błąd i właśnie za niego płacę"
0 0Parodiował niepełnosprawnych? Pszoniak: Trzeba się puknąć w głowę!