Politycy PiS próbują zbić kapitał polityczny na awarii w Warszawie, tymczasem w Polsce aż 7 mln ludzi nie korzysta z oczyszczalni ścieków.
Politycy PiS próbują zbić kapitał polityczny na awarii w Warszawie, tymczasem w Polsce aż 7 mln ludzi nie korzysta z oczyszczalni ścieków. Fot. Andrzej Michalik / Agencja Gazeta

Awaria warszawskiej oczyszczalni ścieków Czajka jest poważnym problemem, którego nie powinni się bagatelizować. Jednak to, co robi rząd w tej sprawie wskazuje wyraźnie na próbę upolitycznienia awarii. Prawda jest taka, że smród ścieków jest wyczuwalny w całym kraju, ale tam ministrowie już się nie lansują w świetle kamer.

REKLAMA
W Warszawie doszło do awarii oczyszczalni ścieków i zaczęła się polityczna nagonka prawicy na prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Ministrowie i sympatycy dobrej zmiany jakby zapomnieli, że za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego jeszcze więcej ścieków trafiało do Wisły i nikt z nich wówczas nie robił z tego powodu afery. Dziś minister Błaszczak zapewnia, że wojsko pomoże w obliczu katastrofy ekologicznej, a Trzaskowski ma nie przeszkadzać.
Troska o środowisko? Bynajmniej, warto przypomnieć sobie o zbliżających się wyborach parlamentarnych. Nic tak dobrze nie wygląda jak twarz stroskanego ministra na czołówce "Wiadomości" TVP. O tym, jak lokalny problem środowiskowy został rozdmuchany przez PiS najlepiej świadczą nie słowa nawet, a liczby dotyczące skażenia terenów Polski ściekami.
Jak przypomina serwis Money.pl, według opracowania GUS w 2016 r. wyprodukowaliśmy 2 tys. 166 hektometrów sześciennych ścieków wymagających oczyszczenia. Z tego oczyszczonych zostało 2 tys. 061 hektometrów sześciennych.105 hektometrów do oczyszczalni nie trafiło. Gdzie się podziały? A różnie, wpłynęły do rzek lub zostały wylane na pola.
Liczba 104 hektometrów na pierwszy rzut oka nie robi wrażenia, ale po przeliczeniu na litry daje ich... aż 105 miliardów. Do przewiezienia takiej ilości ścieków potrzeba ponad 50 milionów szambiarek. Według danych GUS około 80 proc. Polaków korzysta z oczyszczalni ścieków. Niby dużo, ale wciąż około 7 mln mieszkańców Polski z oczyszczalni nie korzysta. Mają przydomowe szamba, ale nikt nie kontroluje tego, gdzie później trafia ich zawartość.
O ile w ogóle mają szambo. Jak kilka miesięcy temu można było przeczytać w tygodniku "Newsweek", w Polsce ludzie wciąż korzystają ze sławojek, nie mają szamba, a prysznic widzieli pół wieku temu, jak odbywali obowiązkową służbę wojskową. Niektórzy myją się w wannie wystawionej na dwór, gdzie słońce ogrzewa wodę. Około 1,2 mln mieszkańców kraju nie ma w domu lub mieszkaniu łazienki.
Dobrze, jak we wspólnocie jest... wspólne WC. Ale są i takie miejsca, gdzie potrzeby chodzi się załatwiać do sławojki. Albo załatwia się do wiadra i potem wylewa za domem. Ale tam minister Błaszczak wojska na pomoc nie wysyła.
źródło: Money.pl