
Jacek Żakowski rzucił propozycję, by siedziby niektórych instytucji państwowych przenieść z Warszawy do innych miast. – To korzyść i dla państwa, i dla obywateli – twierdzi. Czy rzeczywiście? – Głupi pomysł – kwituje prof. Michał Kulesza, współautor reformy samorządowej.
REKLAMA
Jacek Żakowski komentując zamieszanie wokół siedziby Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie powiedział na antenie TOK FM, że nie ma żadnego powodu, by niektóre urzędy musiały rezydować w stolicy. IPN z powodzeniem mógłby więc mieć swoją siedzibę np. w Białymstoku. To rozwiązałoby aktualny problem wokół tej instytucji, bo tam grunty pod potencjalne lokum są dużo tańsze niż w Warszawie. – Korporacje dekoncentrują się geograficznie. Czemu państwo miałoby się właściwie nie zdekoncentrować? – pyta dziennikarz "Polityki".
Korzyść, zdaniem Żakowskiego, to nie tylko bardziej korzystne ceny wynajmu siedziby, ale także… niższe bezrobocie. – W Warszawie jest ono relatywnie niskie, a przeniesienie siedzib instytucji do innych miast dałoby pracę tamtejszym mieszkańcom – tłumaczy Żakowski w rozmowie z naTemat.
Czytaj także: IPN stracił siedzibę. Kosztuje miliony, zatrudnia tysiące pracowników. Warto wciąż go utrzymywać?
Co właściwie kryje się pod pojęciem "niektóre instytucje"? Dziennikarz szybko podaje swoje typy: obok IPN-u, ze stolicy mogłoby się wyprowadzić szefostwa Polskich Kolei Państwowych (np. do Katowic) i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (np. do Łodzi). – To by trochę odblokowało Warszawę, a takiej Łodzi by pomogło, bo tam ubywa mieszkańców – dodaje Żakowski.
Co właściwie kryje się pod pojęciem "niektóre instytucje"? Dziennikarz szybko podaje swoje typy: obok IPN-u, ze stolicy mogłoby się wyprowadzić szefostwa Polskich Kolei Państwowych (np. do Katowic) i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (np. do Łodzi). – To by trochę odblokowało Warszawę, a takiej Łodzi by pomogło, bo tam ubywa mieszkańców – dodaje Żakowski.
Jak na pomysł dziennikarza reagują eksperci? Jerzy Regulski, ekspert z zakresu samorządu terytorialnego i doradca prezydenta Komorowskiego, mówi naTemat, że jeśli tylko w mniejszych miastach znalazłaby się kadra, spokojnie niektóre instytucje można "wyprowadzić" z Warszawy.
– Administracja państwowa musi być w Warszawie, ale na przykład instytucje badawcze mogą być poza stolicą. Przy obecnej łączności telefonicznej czy mailowej to nie stanowi problemu. Decydująca jest zawsze sprawność działania – podkreśla Regulski.
Prof. Michał Kulesza, współautor reformy samorządowej, nie zostawia jednak suchej nitki na propozycji Żakowskiego. – To bardzo głupi pomysł. Żakowski chce żeby dzięki temu zmniejszyć bezrobocie w mniejszych miastach? Być może w tych instytucjach pracowaliby bezrobotni, ale nie fachowcy – stwierdza.
Zdaniem prof. Kuleszy prawdziwi eksperci są w Warszawie, dlatego przeprowadzka np. siedziby IPN jest niemożliwa. – Trzeba byłoby wybudować im mieszkania. Na przykład fachowcy od historii są w Warszawie, a nie ma ich w Piotrkowie Trybunalskim – dodaje.
