
Plakaty wyborcze kandydatki PiS zawisły przy dawnej drodze krajowej nr 5 na Dolnym Śląsku. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", urzędnicy przyznają, że banery są nielegalne, ale ich nie usuną.
REKLAMA
Na barierkach przy wspomnianej drodze pojawiły się m.in. plakaty wyborcze posłanki PiS Agnieszki Soin (do Sejmu weszła w czerwcu, gdy do europarlamentu dostała się Beata Kempa, a trzy kolejne osoby z listy PiS odmówiły przyjęcia mandatu). Biuro poselskie Soin przekazało, że plakaty są "nie wyborcze, tylko informacyjne". Z kolei okręgowa komisja wyborcza stwierdziła, że jeśli to łamanie prawa, to powinien interweniować właściciel barierek. A ten nie zamierza.
"Wyborcza" zaznacza, że drogi zarządzane są przez instytucje państwowe lub – jak w tym wypadku – samorządowe, nadzorowane przez PiS. "Więc nie będą reagować na nielegalne banery swoich kandydatów i za chwilę zaplakatowane zostaną drogi w całej Polsce" – czytamy. Dodajmy, że w dolnośląskim Urzędzie Marszałkowskim rządzi koalicja PiS z Bezpartyjnymi Samorządowcami.
Michał Nowakowski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego, poinformował, że do Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei nie wpłynął od żadnego komitetu wyborczego wniosek o zgodę na zamieszczenie materiałów wyborczych w obrębie dróg wojewódzkich. Nie występując o zgodę, posłanka złamała ustawę o drogach publicznych oraz Kodeks wyborczy.
Rzecznik wyjaśnił, że DSDiK plakatów PiS jednak nie usunie i nie będzie dochodzić innych roszczeń. – Wyślemy informację do komitetu wyborczego, by usunął plakaty albo wystąpił o zgodę na ich umieszczenie – wskazał.
Z kolei posłanka Soin w rozmowie z dziennikiem przyznała, że nie wie nic o tych plakatach, ale postara się, by zniknęły, jeśli pojawiły się nielegalnie.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
