O co chodzi z #SilniRazem? Atak PiS jeszcze bardziej wypromował twitterową akcję

PiS atakuje KO za #SilniRazem, który wykorzystała w kampanii wyborczej.
PiS atakuje KO za #SilniRazem, który wykorzystała w kampanii wyborczej. Fot. Screen/Twitter
#SilniRazem od wielu tygodni funkcjonował na Twitterze, grupując ludzi krytycznych wobec władzy PiS. I być może nadal pozostałby jedynie w sieci, gdyby nie przedwyborcza akcja Koalicji Obywatelskiej. Hasło pojawiło się na specjalnym busie i w PiS się zagotowało. Jakby przestraszyli się, że internetowa akcja obywatelska przeniesie się do rzeczywistości.


Gdyby nie akcja KO i agresywna reakcja PiS, Polacy, którzy na co dzień nie korzystają z Twittera, nie mieliby zielonego pojęcia, o czym mowa. A tak hasztag #SilniRazem znalazł się na celowniku polityków PiS, TVP Info i innych prawicowych mediów niczym jakaś nowa siła polityczno-obywatelska w Polsce.

Reakcja po stronie obozu władzy była tak żywiołowa, gwałtowna i na wielką skalę, jakby ktoś naprawdę się tej siły przestraszył. I za wszelką cenę chciał udowodnić, że stoją za nią jedynie internetowi hejterzy i to najgorszy ich sort. A także politycy KO.

– #SilniRazem to symbol ludzi, którzy chcą walczyć o wolną Polskę. To hasztag, który bardzo drażni PiS. Oni wręcz krzyczą z bólu. To taki pisowski jęk bólu wokół tego hasztagu i akcji obywatelskiej, który jeszcze bardziej motywuje nas do pracy. Nerwica PiS-u świadczy o tym, że idziemy dobrą drogą – mówi naTemat poseł Krzysztof Brejza, szef sztabu wyborczego KO, który w poniedziałek zapowiedział start akcji "Silni razem". W Polskę ruszył specjalny bus, uruchomiono numer telefonu dla wszystkich, którzy zechcą wesprzeć kampanię koalicji.


"Idźcie na wybory"
Tu wtrącenie dla wszystkich niezorientowanych w twitterowym świecie. Hasło powstało właśnie tam i funkcjonowało od tygodni. Wzbudzało wiele emocji wśród przeciwników obecnej władzy i przyciągało nowych zwolenników, którzy swoje konta zaczynali oznaczać #SilniRazem.

Wpisów z tym hasztagiem było tyle, że nawet przypadkowy obserwator Twittera z łatwością mógł się na nie natknąć.

Na przykład takie:

"Witam #SilniRazem. Trochę prywaty. Dziś kończę 40 lat i na najbliższy czas mam jedno marzenie – żyć w kraju przyjaznym dla wszystkich z resztą sobie dobrze radzę".

Ostatnio bardzo zachęcają do udziału w wyborach. Ale podkreślają, że nie są przybudówką żadnej partii. "Jesteśmy ludźmi, którzy nie godzą się na obecny stan rzeczy w Polsce. Wspieramy demokratyczną opozycję. Piętnujemy złe rządy PiS" – piszą o sobie.

"Wylewa się straszliwy ściek"
Ale na zwolenników władzy włączenie tego hasła w kampanię KO podziałało jak płachta na byka. Już drugi dzień zwolennicy PiS grzmią o haniebnej akcji, która – ich zdaniem – stała się przykładem modelowego hejtu. Tyle nienawiści i agresji wobec ludzi PiS miało, według nich, lać się pod internetowym hasłem #SilniRazem, które teraz wykorzystuje Koalicja Obywatelska.

– Pod tym hasztagiem wylewa się straszliwy ściek. My nie mówimy o tym, że ktoś kogoś nazwał w internecie głupkiem albo zrobił brzydką minę. My mówimy o systemowym, obrzydliwym, odrażającym, wulgarnym hejcie – w taki ton uderzył zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel.

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk również zabrał głos. I szef MSWiA też. "#SilniRazem, charakteryzujący się wyjątkową agresją i grubiaństwem, oficjalnym hasztagiem Koalicji Obywatelskiej" – stwierdził Joachim Brudziński. We wtorek rzecznik rządu dorzucił, że wielokrotnie był atakowany przez tę grupę, "i to w ordynarny sposób, który nie nadaje się do cytowania". – Akcja "SilniRazem" odsłania sposób funkcjonowania PO i jej hipokryzję – ocenił Piotr Mueller. Do tego mieliśmy jeszcze kuriozalną konferencję prasową, na której PiS pokazał dziwną grafikę z billboardu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – z #SilniRazem, choć w rzeczywistości tego hasła tam go nie było. Ba, zaapelowano do niej, by odcięła się od tej haniebnej akcji.

– Chciałam poprosić przedstawicieli PiS, żeby na moim billboardzie, który wszyscy znają, nie umieszczali hasztagu #Silnirazem, bo tego hasztagu na moim bilboardzie nie ma – zareagowała natychmiast kandydatka KO na premiera.

A internet? Tu nie trzeba było długo czekać na odzew. Wychwycono, że rzekome wpisy na billboardzie pochodziły z fejkowego konta na Twitterze. I szybko dopatrzono się manipulacji. "Zorganizowanie #SilniRazem tak dopiekło PiS, że aż zmanipulowali konferencję prasową z grafiką M. Kidawy-Błońskiej, szczują na KO i całą grupę!" – podsumowała jedna z aktywnych użytkowniczek Twittera.

"Mamy siłę, żeby zmienić Polskę"
W taki sposób #SilniRazem, o którym jeszcze kilka dni temu mało kto poza internetem słyszał, stał się najpopularniejszym hasłem w Polsce. Zmasowany atak PiS wywołał ogromne zainteresowanie akcją.

– To, że wygenerowali temu hasztagowi tak ogromne zasięgi w sieci, świadczy tylko o tym, że Silni Razem jako grupa wolnych obywateli osiąga cel. Celem jest to, by odsunąć ekipę populistycznej partii od władzy. A oni czują, że tracą dynamikę kampanii. W kolejnych miejscowościach, na kolejnych spotkaniach widzę bardzo dobry odzew mieszkańców na naszą kampanię – mówi Krzysztof Brejza.

Teraz, po ataku PiS, widać, że hasztag zyskuje jeszcze więcej nowych zwolenników. Ktoś chciał mu zaszkodzić, a wywołał reakcję odwrotną.

"Zainteresowanie opozycji i atak polityków PiS oraz prorządowych mediów wzmacnia naszą inicjatywę. Mamy siłę żeby zmienić Polskę", "Od dawna uważałem, że tylko nowy Ruch Obywatelski może coś zmienić na scenie politycznej" – piszą internauci na Twitterze. Albo: "Wygląda na to, że w parę tygodni udało nam się nieźle wypromować brand/hasz #SilniRazem. Pisowska TV bardzo pomogła – nie da się ukryć. Szkoda byłoby nie spróbować powtórzyć ten sukces w realu".
"Nie przejęliśmy żadnego hasztagu"
Do promocji dołożyła się jeszcze lewica, która dorzuciła swoje trzy grosze, twierdząc, że KO bezprawnie przejęła hasło z Twittera.

"To niedopuszczalne przejęcie obywatelskiego hasztaga przez jeden komitet wyborczy. Zawłaszczanie wspaniałej ponadpartyjnej akcji i wykorzystanie osób, które przecież nie popierają tylko KO, do generowania zasięgu jednemu tylko komitetowi" – zareagowała rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska.

Krzysztof Brejza: – Niczego nie zawłaszczamy. Nie ma przejęcia żadnego hasztagu. To są totalne bzdury. Sam hasztag jest dostępny dla wszystkich. Zrodzony wśród obywateli i każdy może go używać, komu wolna, praworządna, demokratyczna Polska jest bliska na sercu.

Zresztą na oficjalnym profilu SilniRazem pojawił się wpis z podziękowaniami dla KO za zainteresowanie. I zaproszeniem do współpracy dla Lewicy, nowego PSL i innych ugrupowań opozycyjnych. "#SilniRazem ma łączyć całą opozycję w walce o wolną i demokratyczną Polskę" – napisano.

W ich przesłaniu do internautów jest też informacja, że są wśród nich zwolennicy różnych ugrupowań. A także apel, by opozycja nie atakowała się wzajemnie. "Różnimy się, lecz łączy nas jedno – pragnienie wolności i praworządności" – piszą.

"To nie mieści im się w głowie"
Poseł Brejza twierdzi, że nie wie, kto stoi za hasztagiem, nie zna ludzi, którzy wymyślili hasło. – To jest akcja obywatelska prowadzona w internecie. I widać dzięki niej, jak dużo jest energii obywateli, ich woli i naturalnej chęci, by się zrzeszyć i wspólnie działać na rzecz dobra Polski. A my teraz dajemy możliwość wspólnego udziału w kampanii. Poprzez #SilniRazem identyfikujemy się ze wszystkimi ludźmi dobrej woli – mówi. W komentarzach zwolenników PiS pojawiają się insynuacje, że to on miałby stać za hasztagiem. Wytykana jest tzw. "afera inowrocławska", którą żyje i rozdmuchuje TVP Info. Według niej Krzysztof Brejza miał organizować farmę trolli atakujących PiS w Inowrocławiu.
Michał Dworczyk

"Od kilkunastu tygodni, może nieco więcej, w internecie funkcjonował rzekomo oddolnie, spontanicznie utworzony hasztag #SilniRazem. Dzisiaj w czasie konferencji członków sztabu KO okazało się, że jest to akcja zaplanowana, akcja firmowana przez pana posła (Krzysztofa) Brejzę i posła (Adama) Szłapkę. Treści, które się znajdują pod tym hasztagiem, są nie tylko oburzające, ale i wulgarne". Czytaj więcej

Poseł PO się śmieje. – To świadczy o paranoidalnym podejściu do życia i poszukiwaniu teorii spiskowych. Im się w głowie nie mieści, że są grupy obywateli, tak naprawdę armia obywateli, która mogła zrodzić się sama i sprzeciwia się ich jedynowładztwu. Oni chcą wszystko kontrolować. Trybunał Konstytucyjny, sądy, KRS, media, armię, policję, wreszcie internet. I kontrolować to, żeby obywatele nie mogli działać pod jednym hasztagiem. A my temu mówimy dość.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0"Rączka dziecka zabitego w wyniku aborcji". Ginekolog demaskuje historię zdjęcia z Twittera
MamaDu 0 0Są już arkusze próbnej matury z języka polskiego! Tematy rozprawek zaskoczą uczniów?
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko
0 0Przy tych posunięciach twardy elektorat... wymięka. Tak PiS wkurzyło swoich wyborców
0 0Zapytali o koszty wizyt zagranicznych Szczerskiego. Kwota wbija w fotel
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
INNPoland 0 0Lodowe księżyce i wiatr słoneczny. Człowiek w kosmosie to nic przy tych misjach
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Najmłodsza miliarderka się bogaci. Poruszenie w świecie mody
WYWIAD 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Nauczyciel pokazuje absurd. "Podręczniki niezgodne z podstawą"