
Marek Suski nie ma żadnych informacji na temat planowanej przez PiS ustawy, o której opozycja mówi, że to próba wprowadzenia cenzury w Polsce. Jednak w programie "Tłit" zdecydował się wypowiedzieć na jej temat. Tłumaczenie dotyczące działania ustawy jest dość kuriozalne.
REKLAMA
W programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości można znaleźć zapowiedź zmian w prawie. Partia Jarosława Kaczyńskiego chce uregulować ustawą status dziennikarza. Jedną z nowinek ma być powołanie samorządu dziennikarzy, który zadba o "standardy etyczne i zawodowe".
Politycy PiS tłumaczą jeden przed drugiego, że samorząd będzie dbał o to, żeby dziennikarze nie mogli w mediach społecznościowych łamać standardów etycznych i pomawiać polityków o popełnienie czynów niegodnych lub zakazanych. Opozycja dowodzi, że to próba kneblowania dziennikarzy, którzy często właśnie na Twitterze czy Facebooku zamieszczają pierwsze informacje na temat nadużycia władzy i afer politycznych.
Marek Suski był we wtorek gościem programu "Tłit" w portalu Wirtualna Polska. Szef gabinetu politycznego premiera wyznał, że nic nie wie na temat planowanych rozwiązań. Nie przeszkodziło mu to jednak w wypowiedzeniu się na temat ustawy. Zdaniem Suskiego samorząd dziennikarski będzie się sam wybierał i sam rządził, a jego powołanie nie będzie konieczne.
– Można zaproponować. To nie jest nakaz, to jest propozycja – stwierdził Marek Suski w rozmowie z dziennikarzem Wirtualnej Polski. Polityk zapewnił, że wiele ustaw jest takich, które nie nakazują przyjęcia konkretnych rozwiązań, a jedynie je proponują. – Jestem 18 lat w Sejmie i wiem, że czasem wpisuje się w ustawy, że ktoś może coś zrobić – przypomniał Marek Suski.
źródło: wp.pl
