
Na początku września w szpitalu w Koninie kobieta zmarła 33-letnia kobieta. Śmierć nastąpiła po tym, jak w jej brzuchu zaszyto kilkudziesięciocentymetrowe narzędzie chirurgiczne. Dyrekcja placówki poinformowała, że jeden z lekarzy operujących pacjentkę został zawieszony.
REKLAMA
33-latka zmarła 5 września. Tydzień wcześniej przeszła operację, a w jej jamie brzusznej zaszyto narzędzie chirurgiczne. Duże narzędzie - kilkudziesięciocentymetrowe. To ważąca pół kilograma łyżka chirurgiczna do rozchylania powłok ciała. Dopiero po dwóch dniach od pierwszego zabiegu przedmiot został usunięty z ciała kobiety.
Leszek Sobieski, dyrektor Szpitala Zespolonego w Koninie, poinformował w środę, że w związku z tym zawieszony został kierownik oddziału ginekologiczno-położniczego. – Mamy w swojej strukturze komisję do spraw badania zdarzeń niepożądanych. (…) To gremium odebrało oświadczenia od osób, które brały udział w jednej i drugiej operacji – cytuje dyrektora TVN24.
– Wykonaliśmy autopsję ciała pacjentki, czekamy na opisy patomorfologów. Próbki zabezpieczyła prokuratura, która zleci badanie – tłumaczył.
Sobieski dodał również, że drugi z lekarzy, którzy brali udział przy operacji 33-latki, nie został zawieszony, ponieważ nieznane są jeszcze wyniki ustaleń dotyczących zgonu pacjentki. – Dla mnie jest też istotne, by zabezpieczyć ciągłość pracy oddziału – wyjaśnił dyrektor placówki.
źródło: TVN24
