
To miało być przywitanie specjalnie przygotowane dla Mateusza Morawieckiego. Prowadzący spotkanie w Piekarach Śląskich dwoił się i troił, żeby zagrzać publiczność do skandowania "Mateusz, Mateusz" przed wyjściem premiera na scenę. Nie wyszło.
REKLAMA
"Mateusz, Mateusz" – skandował prowadzący spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim, który ubiega się o mandat posła w Katowicach. – Proszę państwa, to nie mnie witacie, tylko pana premiera – zagrzewał publiczność, która jednak była dość "letnia". Bez skutku. Na nagraniu, które można zobaczyć w sieci, trudno zauważyć jakikolwiek entuzjazm publiczności, która siedzi i z rezerwą oczekuje na wyjście premiera na scenę.
I nic dziwnego. Mateusz Morawiecki startujący w Katowicach nie cieszy się powszechnym poparciem. Peter Langer z Ruchu Autonomii Śląska mówi krótko o "jedynce" na liście wyborczej PiS, że to "spadochroniarz". Przekonuje, że premier nie zna problemów regionu. Wiele osób przypomina, że PiS mówił już o Ślązakach jako o zakamuflowanej opcji niemieckiej, odmawia też uznania śląskiej mniejszości etnicznej.
