W Białymstoku tej zimy WOŚP nie zagra. No, chyba że stanie się cud

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tej zimy WOŚP w stolicy Podlasia nie zagra.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tej zimy WOŚP w stolicy Podlasia nie zagra. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
– Nie chcę dać satysfakcji przeciwnikom Wielkiej Orkiestry, którzy już świętują i komentują, że "Białystok zmądrzał", bo nie będzie Finału WOŚP – przyznaje w rozmowie z naTemat Magda Łapińska, szefowa białostockiego sztabu Orkiestry. A jednak, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tym razem w stolicy Podlasia Orkiestra Owsiaka nie zagra.


W niedzielę sztab WOŚP opublikował na Facebooku post pełen żalu. Ludzie, którzy dotąd organizowali w mieście Finał, przyznają, że już nie dadzą rady. Ze względu na brak czasu, obowiązki na uczelni i w pracy. A nowych wolontariuszy, gotowych na całego zaangażować się w Orkiestrę, jakoś nie przybywało.


Rodzina się wykruszała
"Wiedzieliśmy, że ten moment kiedyś nadejdzie, ale nie myśleliśmy, że tak szybko... Każdy z nas wkładał w organizację Finału (która zaczynała się już we wrześniu, a kończyła w marcu) nie tylko całe swoje serce, ale i czas pomiędzy uczelnią, pracą i życiem rodzinnym. (...) w tym roku białostocki Sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w składzie Magda Łapińska podejmuje się jedynie próby przeprowadzenia zbiórki na terenie miasta. Liczba wolontariuszy podczas 28. Finału WOŚP zostanie zmniejszona. Nie przewidujemy organizacji koncertu głównego, imprez towarzyszących oraz aukcji" – czytamy w poście.


Szefowa sztabu wyjaśnia, że po prostu brakuje rąk do pracy. "Stara 'rodzina wośpowa' powoli się wykruszała, bo czas pomiędzy wszelkimi obowiązkami nieubłaganie się zmniejszał. Mimo że pojawiały się nowe, chętne osoby do pomocy, za chwilę podążały za swoimi marzeniami, które często były związane z wyjazdem do innego miasta czy kraju" – tłumaczy. Post oraz wiadomość o problemach WOŚP podana w białostockich mediach mediach wywołała skrajne reakcje. Są tacy, u których butelki szampana wystrzeliły. Niektórzy przypomnieli sobie, jak to było np. w Ostrołęce, gdzie przez lata władze miasta blokowały organizację Finału (od ubiegłorocznych wyborów to się zmieniło). Zaczęło się więc obwinianie polityków.


Nie w tym problem
– Przykro mi się robi, gdy czytam takie komentarze. Bo w ten sposób ludzie nie dostrzegają, w czym naprawdę tkwi problem – mówi w rozmowie z naTemat Magda Łapińska, która przez ostatnie lata organizowała w Białymstoku finały WOŚP.

Jak zatem jest to możliwe, że blisko 300-tysięcznym mieście nie znajdzie się nikt, kto by się podjął zorganizowania dorocznej imprezy? – Dlatego, że jest to bardzo ciężka praca, wykonywana za darmo. Nie mówię tego po to, aby się żalić, że nie dostawaliśmy za to pieniędzy, absolutnie! – zaznacza Magda Łapińska. Z jej obserwacji wynika jednak, że dziś coraz trudniej znaleźć ludzi, którzy podejmą się jakiegoś zadania nie oczekując za to wynagrodzenia.
Magda Łapińska
sztab WOŚP Białystok

W dzisiejszych czasach ludzie są raczej nastawieni na to, że "im się należy". Robią coś, kiedy dostają za to dobre wynagrodzenie. A jak nie dostają, to dziękują i idą tam, gdzie oczekiwane pieniądze zarobią.

Sztab zmniejszał się stopniowo. W tamtym roku było już tylko pięć osób. – Pamiętam, że gdy zaczynałam przygodę z WOŚP ponad 10 lat temu, sztab był pełen ludzi. Chętnych było tak wielu, że aby dostać się do sztabu, trzeba było się naprawdę mocno postarać. Teraz co roku szukaliśmy chętnych do pomocy i zawsze ich brakowało – przyznaje Łapińska. Ostatnim razem na spotkanie dla przyszłych wolontariuszy przyszło wprawdzie ponad 20 osób, ale gotowe były pomóc jedynie doraźnie, przed samym finałem. I owszem, to też jest potrzebne – aby poskładać puszki dla kwestujących czy porozwieszać plakaty w mieście – ale praca sztabu to o wiele więcej. Zaczyna się na dobre we wrześniu, gdy ruszają przygotowania, kończy w marcu wraz z podsumowaniem zbiórki.

Obudzić serca
Tym razem też zaczęli przygotowania we wrześniu i szybko okazało się, że nie da rady. Dlatego szefowa WOŚP nie chciała czekać z tym komunikatem do ostatniej chwili. Owszem, odezwało się wielu hejterów z argumentami tymi samymi, jakich wolontariusze wysłuchują od lat – że wszystko idzie na Woodstock i na ćpanie (o tym jak finansowany jest festiwal, który nosi dziś nazwę Pol'and'Rock, pisaliśmy przed laty). Ale przede wszystkim chodziło o to, by obudzić serca i jeszcze zmobilizować ludzi do udziału.

– Cały czas mam cichą nadzieję, że uda się ten Finał zorganizować. Jestem uparta, nie odpuszczę. Na pewno choć trochę wolontariuszy z puszkami na ulicach będzie. A czy będzie koncert główny? Na ten moment muszę powiedzieć, że nie. Ale wierzę, że nie wszystko stracone – mówi nam Magda Łapińska.
Od niedzieli wieczór, gdy wrzuciła na Facebooka post, szefowa białostockiego sztabu WOŚP otrzymała multum wiadomości i telefonów ze słowami wsparcia. – Ludzie chcą pomóc, by nie dopuścić do tego, żeby nic u nas się nie działo. Żebyśmy nigdy nie usłyszeli, że Białystok to Polska B czy Polska C, gdzie nawet Finału Wielkiej Orkiestry nie ma – tłumaczy.
Magda Łapińska
sztab WOŚP Białystok

Nie chcę dać satysfakcji przeciwnikom Wielkiej Orkiestry, którzy już świętują i komentują, że "Białystok zmądrzał", bo nie będzie Finału WOŚP. Bo to żadna mądrość, raczej głupota. Dlatego wciąż jeszcze wierzę, że coś uda się zorganizować.

Z innych miast nie docierają sygnały, aby sztaby miały podobne problemy. Ale, jak mówi szefowa białostockiego sztabu, wszędzie funkcjonuje to inaczej. – Jest takie miasto, w którym cały sztab to jedna dziewczyna. Daje radę, bo choć odpowiada za całość, to konkretne zadania powierza poszczególnym instytucjom. Np. koncertem zajmuje się ktoś inny, nie ona – wyjaśnia Magda Łapińska.

Grają po raz 28.
W Białymstoku nie udało się tego tak urządzić - organizatorem był sztab. Wolontariusze przyznają, że mogą liczyć na wsparcie m.in. władz miasta. Także finansowe. – Bo nikt oprócz nas nie robi nic za darmo. Za darmo scena się nie rozstawi, gwiazdy za darmo nie zagrają. Pieniądze na organizację są potrzebne i te pieniądze trzeba skądś znaleźć. A do tego też potrzeba ludzi – tłumaczy szefowa sztabu.

Najważniejsze zaś jest to, że dzięki tej organizacji Orkiestra działa jak naoliwiona maszyna – już od niemal 30 lat. Najbliższy Finał będzie już 28 z kolei. Zaplanowano go na 12 stycznia. Cel zbiórki ogłoszony zostanie 16 października, w trakcie próby Bicia Rekordu w Pierwszej Pomocy, do udziału w której już zgłosiło się ponad 116 tysięcy osób. Rejestracja sztabów zaczęła się natomiast 7 października i potrwa do 18 listopada (bazę sztabów, gdzie można się zarejestrować, można znaleźć tutaj).

– Rozpoczęcie rejestracji sztabów, czyli faktyczny start wielkiej „finałowej” machiny, ma miejsce nieco wcześniej niż w latach ubiegłych. Czynimy to na prośbę sztabów i mamy nadzieję, że pozwoli to wszystkim zaangażowanym w organizację Finału jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła w trakcie przygotowań do zbiórki – mówi Jurek Owsiak. W sprawie Białegostoku może się więc jeszcze zdarzyć cud. Tyle że muszą się znaleźć ludzie, aby temu "cudowi" pomóc.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna
Fundacja Citi Handlowy 0 0Organizacje pozarządowe otrzymały wsparcie. Pomoc ma trafić do m.in. migrantów
ASZdziennikMotorola 0 07 pomysłów na wieczór, które są tak fajne, że aż szkoda ich nie wrzucić na Insta
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Przebranie Tosi na szkolny konkurs na ustach wielu Polaków. Zareagowała sama Tokarczuk
FELIETON LIBERSKIEGO 0 0Co po Tusku? Jeśli opozycja nie wyłoni jednego kandydata, przegra po raz kolejny
0 0Orędzie Dudy jak z kampanii. Cytował Morawieckiego i.... naprawił gafę Macierewicza
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem
0 0Czy kobiecy sutek zgorszył Moneta? Wyprosili matkę, teraz się tłumaczą