
Od stycznia do czerwca fundacja Dzieci Niczyje w ramach projektu Helpline otrzymała ponad 2 tys. zgłoszeń o przemocy w internecie wobec dzieci i młodzieży. To dwa razy więcej niż w ubiegłym roku, a nowy rok szkolny zwiastuje kolejny wysyp ośmieszania, publikowania kompromitujących zdjęć i złośliwych wypowiedzi w internecie.
REKLAMA
Z najnowszego badania firmy McAfee ("Teen Internet Behaviour Study") wynika, że równie często jak "w realu", szkolni rówieśnicy znęcają się nad sobą w internecie. Aż 92 proc. ankietowanych nastolatków stwierdziło, że było świadkami przemocy na Facebooku. Prawie jedna czwarta to ofiary cyberprzemocy, a tylko jeden na dziesięciu rodziców był świadomy, że ich dziecko może być ofiarą takiego prześladowania.
Od pięciu lat fundacja "Dzieci Niczyje" prowadzi projekt Helpline.org.pl, który ma na celu zapewnienie lepszej ochrony dzieci przed przemocą w internecie. Do dyspozycji dzieci i rodziców fundacja oddała bezpłatny numer telefonu (800 100 100), gdzie można zgłaszać przypadki przemocy w sieci.
O zjawisku cyberprzemocy rozmawiamy z Martą Wojtas, koordynatorką projektu Helpline.org.pl.
Za tydzień zaczyna się nowy rok szkolny. Dla wielu uczniów będzie to
początek nowej szkoły, z nowym otoczeniem, nowymi znajomymi. Czy zjawisko cyberprzemocy w tym okresie występuje częściej niż w wakacje?
Marta Wojtas: W ciągu roku szkolnego odbieramy dużo więcej zgłoszeń niż na wakacjach. Od stycznia do czerwca pomogliśmy w ponad 2 tys. problemów związanych z tematem bezpieczeństwa w internecie, czyli dwa razy więcej niż w roku ubiegłym. Cyberprzemoc jest ściśle związana ze szkołą. Młodzi ludzie dzwonią do nas i skarżą się na złośliwe komentarze w internecie, upublicznianie wizerunku bez zgody, ośmieszanie.
Na Facebooku czy na forach internetowych ośmieszające i złośliwe
komentarze muszą mieć wielu świadków. Nie reagują?
komentarze muszą mieć wielu świadków. Nie reagują?
Niewiele osób reaguje. Jest trochę tak, że istnieje niepisana zasada: w internecie można wszystko. Są przecież głosy mówiące o tym, że po to jest sieć, by wyrazić to, co tylko się chce. Świadkowie takiej przemocy maja też poczucie bezsilności, bo nawet kontaktując się z administratorami forów nie są w stanie spowodować stosownej reakcji z ich stron. Helpline.org.pl, który jest jednym z projektów Fundacji Dzieci Niczyje, stara się kontaktować z administratorami, wpływać na nich, by zachowali porządek w dyskusjach.
A rodzice? Z raportu firmy McAfee wynika, że tylko jeden na dziesięciu
jest świadomy przemocy, z jaką spotyka się w sieci jego dziecko.*
jest świadomy przemocy, z jaką spotyka się w sieci jego dziecko.*
Świadomość rodziców wciąż jest problemem, ale dużo mniejszym niż kilka lat temu. Rodzice są z pokolenia, które nie żyło w internecie. Bagatelizują problem, bo przecież internet można wyłączyć i wrócić do życia codziennego. Nie zawsze wiedzą, ile krzywdy może wyrządzić cyberprzemoc.
No właśnie, ile? Przemoc wirtualna może być bardziej dotkliwa niż ta "w realu"?
Są takie sytuacje, kiedy rzeczywiście może być groźniejsza. Przede wszystkim dlatego, że działa 24 godziny na dobę. Zdarza się, że ośmieszające filmiki robią błyskawiczną karierę w internecie, mają tysiące odtworzeń. Bywa tak, że przemoc wymyka się spod kontroli. Taki filmik może znajdować się na tylu stronach, że nie sposób tego usunąć. Pole rażenia jest ogromne.
