
Starym kotletem nazywa Wojciech Cejrowski aferę, jaka wybuchła wokół jego słów o TVN i TVP. Podróżnik zapewnia, że poglądów nie zmienił, a komunistów należy zwalczać, ale na samym zwalczaniu nie można zakończyć działalności. "Trzeba też coś budować" – przekonuje i wyjaśnia, co udało mu się zbudować na antenie TVN.
REKLAMA
W wywiadzie dla "Dziennika Bałtyckiego" Wojciech Cejrowski, podróżnik, pisarz i autor wielu programów telewizyjnych, w ostrych słowach ocenił największe stacje. "Kiedy moi ludzie zarzucają mi, że idę do 'wrażego' TVN-u, odpowiadam, że wybór mamy dziś trochę taki jak za komuny. TVP to komuniści. TVN to TW, tajni współpracownicy komunistów, kapusie, donosiciele. A Polsat to tajne służby" – powiedział (przeczytaj inny wywiad w którym Wojciech Cejrowski nazywa siebie "radykalnym katolem").
Wokół jego słów rozpętała się medialna burza – komentowały je nie tylko największe serwisy internetowe, ale także szefostwa stacji telewizyjnych, o których Cejrowski wspomniał.
Teraz do kontrowersyjnych wypowiedzi odnosi się sam podróżnik. Na swoim profilu na Facebooku napisał, że jest zdumiony, iż media zajęły się "odgrzewanymi kotletami".
"Sprawa mojego przejścia z TVP do TVN była wałkowana wtedy, kiedy przechodziłem" – napisał i dodał, że teraz znów ktoś sięga po "dawno omówiony temat".
"A ja proponuję zastosować miarę biblijną 'Po owocach ich poznacie'" – napisał. Jak wyjaśnił, to TVN pozwoliła mu zrealizować odcinek programu o buddyzmie, którego emisji odmówiła TVP.
"Na antenie TVN pojawiły się odcinki z Jerozolimy, między innymi 'Droga Krzyżowa', którą Państwo bardzo chwalą. Gdybym nie przeszedł do TVN-u, obu tych rzeczy nie było by na ogólnopolskiej antenie" – dodał.
"Komunistów należy zwalczać, postkomunistów należy zwalczać, kapusiów i zdrajców też, ale na zwalczaniu się nie kończy – trzeba także coś budować.
Romantyzm i pozytywizm – oba kierunki prowadziły do niepodległości" – podsumował Cejrowski.
Romantyzm i pozytywizm – oba kierunki prowadziły do niepodległości" – podsumował Cejrowski.
