
Polska Fundacja Narodowa miała poprawiać nasz wizerunek na świecie, w tym w USA. Wynajęła do tego kontrowersyjną amerykańską firmę PR-ową, której płaciła miliony. Dziennikarze Onetu tymczasem dotarli do rozliczeń, w których pojawia się nawet lekko już zapomniany doradca Antoniego Macierewicza – Edmung Janniger.
Edmund Janniger został w 2015 roku doradcą ówczesnego Ministra Obrony Narodowej. Wybór 20-latka oburzał większość z nas i rodził mnóstwo spekulacji. W międzyczasie okazało się, że Macierewicz był bliskim znajomym jego rodziny. Teraz okazuje się, że Janniger był zapraszany i goszczony w USA na koszt podatnika.
Wynika to z rozliczeń firmy White House Writers Group (WHWG), która była opłacana przez fundację. "Za przelot do USA i zakwaterowanie Jannigera PFN zapłaciła w maju 6 tys. 284 dolary, czyli niemal 25 tys. zł. Hotel kosztował ponad tysiąc dolarów (niemal 4 tys. zł), a bilet lotniczy — 5 tys. 280 dolarów (ponad 20 tys zł)" – czytamy w artykule Onetu.
Dziennikarze zapytali Jannigera, dlaczego ceny za przelot i hotel były tak wysokie, ale odpowiedział im amerykański prawnik. Zagroził, by nie podawać fałszywych informacji. Mecenas Richard S. Gordon opisał jednak Onetowi okoliczności wizyty.
mec. Richard S. Gordon
Prawnik Jannigera
To jedna z dwóch konferencji organizowanych przez WHWG w ostatnim półroczu. Problem w tym, że wspomniane wydarzenie miało miejsce w maju. Macierewicz nie był już wtedy ministrem. Nie wiadomo, na jakiej podstawie zabrał na koszt PFN osobę towarzyszącą. Również nie odpowiedział na pytania Onetu.
Sama konferencja "Polska i USA w obronie wolności: od pokonania komunizmu do zachowania suwerenności narodowej" była zorganizowana "na bogato" – tylko na jedzenie i picie poszło ponad 9 tys. dolarów. A trwała zaledwie 90 minut i miała jeden panel. Poza Macierewiczem było dwóch gości: emerytowany oficer amerykańskiej armii Tom Cosentino i biograf Ronalda Reagana Steven Hayward.
Takich kwiatków w działaniach firmy PR-owej jest wiele. WHWG brała grube miliony za prowadzenie internetowych profili, po których hulał wiatr (i już zostały skasowane), pobierała opłaty nawet za wysyłanie maili. Łącznie w ciągu dwóch lat PFN zapłaciła amerykańskiej firmie niemal 7 mln dolarów. W przeliczeniu to ponad 26 mln złotych.
Źródło: Onet.pl
