
Zatrzymano trzy osoby w związku z wybuchem gazu w Szczyrku. Takie informacje podała Prokuratura Okręgowa w Bielsku Białej, na którą powołuje się Polska Agencja Prasowa.
REKLAMA
Zatrzymani to Roman D. - prezes firmy budowlanej, która zleciła przewiert pod ul. Leszczynową oraz Marcin S. i Józef D. - pracownicy firmy budowlanej, specjalizującej się w przewiertach podziemnych i wykonujący to zlecenie.
Zatrzymani usłyszą zarzuty popełnienia czynu z art. 163 kodeksu karnego, polegającego na sprowadzeniu pożaru i zawaleniu się budynku, w wyniku czego śmierć poniosło 8 osób. Grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Jak doszło do wybuchu gazu w Szczyrku?
Tragedia wydarzyła się 4 grudnia w trzykondygnacyjnym domu w Szczyrku przy ul. Leszczynowej. Po wielogodzinnej akcji poszukiwawczej ratownicy wydobyli z gruzowiska ciała ośmiu osób, w tym czworga dzieci.
Tragedia wydarzyła się 4 grudnia w trzykondygnacyjnym domu w Szczyrku przy ul. Leszczynowej. Po wielogodzinnej akcji poszukiwawczej ratownicy wydobyli z gruzowiska ciała ośmiu osób, w tym czworga dzieci.
Zanim doszło do eksplozji, mierniki gazu pokazały zmianę ciśnienia w sieci. Pogotowie z Polskiej Spółki Gazownictwa dojechało na miejsce w 22 minuty, ale było już za późno.
Jak podał "Fakt" przed budynkiem wielopokoleniowej rodziny trwały prace budowlane. "Prowadziła je firma, która na zlecenie powstających nieopodal apartamentowców miała zasilić nową inwestycję w energię elektryczną" – czytamy.
– Firma miała zgodę na zajęcie pasa drogowego, ale nie mieli zgody naszego urzędu na wykonanie prac związanych z przewiertem pod asfaltem. To droga prywatna – mówił Antoni Byrdy, burmistrz Szczyrku. Dodał, że pomimo zakazu, firma dokonała przewiertu, bo w miejscu tragedii znaleziono wiertnicę.
20 minut przed eksplozją dwaj bracia (Józef, który zginął pod gruzami budynku i jego brat mieszkający nieopodal) poszli prosić robotników, by ci przerwali prace. Było już późno i chcieli chwili spokoju. Doszło do kłótni, ale prace były kontynuowane.
Niedługo później dom Józefa i jego rodziny w wyniku wybuchu ulatniającego się po przewiercie gazu został całkowicie zniszczony, a wszyscy domownicy zginęli pod gruzami. Śledztwo policji i prokuratury wciąż jest w toku. Zbierane są materiały dowodowe.
