Upały i susza w Australii zmusiły władze do wprowadzenia limitów zużycia wody. Niektórzy postanowili na tym zarobić...
Upały i susza w Australii zmusiły władze do wprowadzenia limitów zużycia wody. Niektórzy postanowili na tym zarobić... Zrzut ekranu z YouTube.com / Nine News Australia

Popyt rodzi podaż – to odwieczne prawo wolnego rynku, ale także czynnik motywujący złodziei. Przykładem na to są ostatnie wydarzenia w Australii. Od paru tygodni panują tam afrykańskie upały, które powodują niedostatki w wodzie pitnej. I ten właśnie fakt postanowili wykorzystać złodzieje w stanie Nowa Południowa Walia. Zorganizowali skok, w którym ukradli 25 tysięcy litrów wody – podaje "Sydney Morning Herald".

REKLAMA
Ostatnio w naTemat.pl pisaliśmy o ogromnych upałach w Australii, które powodują susze i braki wody. Temperatura jest tam tak wysoka, że synoptycy nie bardzo wiedzą jakim kolorem mają oznaczać mapy pogodowe.
Upały spowodowały także zmianę zainteresowań wśród złodziei. Oj nie, nie porzucili oni swojego złodziejskiego fachu. Po prostu zmienili priorytety. Zamiast kraść pieniądze czy kosztowności, kradną... wodę. O jednym z najgłośniejszych skoków ostatnich dni pisze "Sunday Morning Herald".
W Murwillumbah w stanie Nowa Południowa Walia doszło do kradzieży około 25 000 litrów wody pitnej z jednego z ośrodków komunalnych. Policja podejrzewa grupę osób, która przyjechała do miasta z cysterną.
Śledczy podkreślają, że taka kradzież w momencie, kiedy kraj jest w tak trudnej sytuacji, jest "szokująca" i "nie do przyjęcia". Lokalne władze proszą o pomoc w schwytaniu złodziei. Według szacunków gazety taka ilość wody mogłaby potencjalnie wypełnić siedem wozów strażackich.
źródło: "Sydney Morning Herald"