Roman Giertych opisał na Twitterze rolę Joachima Brudzińskiego podczas swoich rozmów z Jarosławem Kaczyńskim.
Roman Giertych opisał na Twitterze rolę Joachima Brudzińskiego podczas swoich rozmów z Jarosławem Kaczyńskim. Albert Zawada i Krzysztof Hadrian / Agencja Gazeta

Na Twitterze doszło do przedświątecznej wymiany zdań pomiędzy Romanem Giertychem a Joachimem Brudzińskim. Pretekstem był, jak łatwo się domyślić, spór dotyczący tzw. ustawy represyjnej, dyscyplinującej sędziów nieposłusznych dobrej zmianie.

REKLAMA
Zaczęło się od oceny Giertycha dotyczącej założeń tej ustawy. Jego zdaniem to złamanie umowy społecznej jaką jest Konstytucja i próba wprowadzenia w Polsce autorytarnego systemu na wzór państw komunistycznych. "Hańba!" – podsumował na Twitterze.
Na to odpowiedział wiceprezes PiS. "Roman Giertych zostanie oceniony przez historię jako zdrajca Młodzieży Wszechpolskiej którą odrodził i namówił do protestów wobec wejścia Polski do UE. Porzucił ich łasząc się do lewackich elyt. Został śmiesznym pupilkiem TVN-u i GW jako klasyczny 'budyń' celebryta. Hańba" – brzmiała odpowiedź Joachima Brudzińskiego.

I gdy wydawało się, że spór będzie eskalował, Giertych nagle zmienił ton. Napisał o roli Brudzińskiego, gdy kiedyś prowadził jako lider LPR negocjacje z Jarosławem Kaczyńskim. "Nie zapomnę Panu tych miłych gestów, gdy prowadziłem rozmowy z Kaczyńskim, a nie było komu wyskoczyć po coś do picia... Zawsze można było na Pana liczyć" – wspominał Giertych, czym wzbudził wesołość wielu użytkowników Twittera.
Jednak nie wszystkich. Samuel Pereira pokusił się o krótką ripostę. "Słabe to było" – podsumował redaktor naczelny tvp.info.