
Cztery z minusem – taką ocenę w sześciostopniowej skali wystawiłaby prezydentowi Dudzie za występ w TVP Daria Domaradzka–Guzik, ekspertka ds. mowy ciała. Jej uwagę przykuło kilka momenty z długiego wywiadu, w tym atak prezydenta na prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzatę Gersdorf. – Mam wątpliwości, czy Andrzej Duda chciałby wierzyć w to, co mówi – mówi ekspertka.
REKLAMA
W świątecznym wywiadzie dla TVP prezydent Andrzej Duda poparł ustawę represyjną PiS, która ma zakneblować sędziów tak, by nie mogli kwestionować legalności działań partii bez ryzyka utraty prawa do wykonywania zawodu. Przedstawił sędziów jako ludzi zepsutych i skorumpowanych, których trzeba wziąć w ryzy.
Odniósł się także bezpośrednio do pierwszej prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf, która protestuje przeciwko bezprawnym zmianom forsowanym przez partię Jarosława Kaczyńskiego w sądownictwie. – Pani prezes Gersdorf opowiada – w szczególności za granicą – o Polsce takie rzeczy, że powiem tak: wstyd mnie ogarnia, kiedy słyszę, że ktoś, kto mieni się I prezesem SN, może o polskim państwie poza granicami kraju opowiadać takie rzeczy – powiedział prezydent Andrzej Duda.
To właśnie ten fragment wystąpienia głowy państwa krótko skomentowała na Twitterze Daria Domaradzka–Guzik. naTemat poprosił ją, by podzieliła się z internautami bardziej szczegółową analizą wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy.
– Generalnie było to dobre wystąpienie publiczne – pozbawione większych błędów, ale i nie porywające. To jednak nie znaczy, że nie było potknięć – zaznacza Domaradzka–Guzik.
Zmiana zachowania prezydenta
Zdaniem Domaradzkiej–Guzik sprawny mówca, którym jest Andrzej Duda, zaczął się inaczej zachowywać gdy zaczął mówić o prezes Małgorzacie Gersdorf. – Zdziwiłam się tym, że nagle zaczął raz po raz odwracać wzrok. Mrugał też częściej niż zwykle, zarumienił się i podniósł głos, co dla uważnego obserwatora może być sygnałem, że miał wewnętrzny kłopot z przekazywaną treścią – tłumaczy ekspertka.
Zdaniem Domaradzkiej–Guzik sprawny mówca, którym jest Andrzej Duda, zaczął się inaczej zachowywać gdy zaczął mówić o prezes Małgorzacie Gersdorf. – Zdziwiłam się tym, że nagle zaczął raz po raz odwracać wzrok. Mrugał też częściej niż zwykle, zarumienił się i podniósł głos, co dla uważnego obserwatora może być sygnałem, że miał wewnętrzny kłopot z przekazywaną treścią – tłumaczy ekspertka.
Według niej w czasie wypowiadania się o prezes SN Andrzej Duda nie krył negatywnej ekscytacji. – Warto się zastanowić, skąd ta emocja się bierze. Czy to trema spowodowana samym występem publicznym? Wątpię, bo pan prezydent jest doświadczonym mówcą, więc trudno podejrzewać, że czuł jakiś dyskomfort w związku z kamerami TVP. Śmiem przypuszczać, że przyczyną odmiennych niż zwykle zachowań pana prezydenta jest mniejsza szczerość lub wręcz wypieranie tego, co się mówi – wyjaśnia Domaradzka–Guzik.
Czy to znaczy, że prezydent Duda świadomie kłamał? – Unikam używania tak dużych słów, bo nie siedzę w niczyjej głowie. Powiem więc tak: mam wątpliwości, czy Andrzej Duda chciałby wierzyć w to, co mówi. To była niespójność komunikacji werbalnej z niewerbalną – tłumaczy ekspertka.
Symptomy ciała
Zupełnie inaczej – bo spójnie – prezydent prezentował się zdaniem Domaradzkiej–Guzik, gdy mówił ogólnie o środowisku sędziowskim i zarzucał, że sądy są skorumpowane, zepsute i fatalnie działają – Absolutnie wszedł wtedy w rolę – niemal aktorsko. Miał poważną minę, mocniej potrząsał głową, podnosił głos, mocniej gestykulował, rozszerzyły mu się nozdrza, co zwykle ma miejsce podczas odczuwania złości – mówi specjalistka od wizerunku.
Zupełnie inaczej – bo spójnie – prezydent prezentował się zdaniem Domaradzkiej–Guzik, gdy mówił ogólnie o środowisku sędziowskim i zarzucał, że sądy są skorumpowane, zepsute i fatalnie działają – Absolutnie wszedł wtedy w rolę – niemal aktorsko. Miał poważną minę, mocniej potrząsał głową, podnosił głos, mocniej gestykulował, rozszerzyły mu się nozdrza, co zwykle ma miejsce podczas odczuwania złości – mówi specjalistka od wizerunku.
Jej uwagę zwróciły jednak mikroekspresje uśmiechu, które jak zaobserwowała i tak pojawiały się wtedy na twarzy prezydenta. – Nie wiem czy to kwestia nawykowego starania się o sympatię rozmówcy czy satysfakcja z tego, że opowiada się o tym, że nie jest dobrze – zastanawia się Domaradzka–Guzik.
Nie ma jednak wątpliwości, że komunikat o tym, że źle się dzieje w środowisku sędziowskim, prezydent Duda przekazał całym sobą.
Niespójność u prezydenta – podobna jak w przypadku wypowiedzi o prezes Gersdorf – pojawiła się według ekspertki także w tym momencie, gdy wywiad zszedł na osobę Jana Śpiewaka, aktywistę walczącego z dziką reprywatyzacją, który został niedawno prawomocnie skazany za zniesławienie (przed sądem tłumaczył, że zastosował skrót myślowy – red.).
– Po pytaniu zapadła wyraźna cisza, dopiero po chwili prezydent Duda zaczął dosyć nerwowo odpowiadać, mrugać i zerkać na boki. Jak dziecko przyłapane na kradzieży ciasteczek – mówi ekspertka. Czy to znaczy, że głowa państwa ma problem z kwestią ewentualnego ułaskawienia Śpiewaka? – Znowu: nie jestem w stanie rozstrzygnąć na czym polega kłopot, widzę tylko, że on jest. Nie wiem czy chodzi o samo ułaskawienie czy o to, jak tę decyzję zakomunikować opinii publicznej, albo jeszcze o coś innego – wyjaśnia Domaradzka–Guzik.
Uśmiech od ucha do ucha
Ostatnim fragmentem wywiadu z Andrzejem Dudą, który zwrócił uwagę specjalistki, był wątek spóźnienia kilkudziesięciu posłów opozycji na głosowanie porządkowe, w wyniku którego wpisano rozpatrywanie projektu ustawy represyjnej w obrady Sejmu. – Zdumiało mnie to, że przywódca państwa słysząc o tym ewidentnym problemie na poziomie parlamentarnym, zamiast powagą zareagował uśmiechem od ucha do ucha – relacjonuje Domaradzka–Guzik. – Po prezydencie spodziewałabym się pochylenia się nad problemem, a nie radości, której nawet nie próbował ukrywać – dziwi się ekspertka.
Ostatnim fragmentem wywiadu z Andrzejem Dudą, który zwrócił uwagę specjalistki, był wątek spóźnienia kilkudziesięciu posłów opozycji na głosowanie porządkowe, w wyniku którego wpisano rozpatrywanie projektu ustawy represyjnej w obrady Sejmu. – Zdumiało mnie to, że przywódca państwa słysząc o tym ewidentnym problemie na poziomie parlamentarnym, zamiast powagą zareagował uśmiechem od ucha do ucha – relacjonuje Domaradzka–Guzik. – Po prezydencie spodziewałabym się pochylenia się nad problemem, a nie radości, której nawet nie próbował ukrywać – dziwi się ekspertka.
Całe wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy ocenia na czwórkę z minusem. – Przydałoby się więcej godności, spokoju i powagi. Mam jednak nadzieję na przedświąteczną poprawę – konkluduje Domaradzka–Guzik. Spodziewa się, że prezydent Duda będzie mógł naprawić wizerunkowe błędy przy okazji składania życzeń.
