
Prokuratura przez lata bezskutecznie szukała haków na organizatorów Air Show w Radomiu, największych pokazów lotniczych w Polsce. Śledczy działali po zawiadomieniu, które złożył Jarosław Kaczyński. Zatrzymano trzech wysokich rangą oficerów wyłącznie na podstawie opinii, którą sporządził członek rady programowej PiS – podaje Onet.
REKLAMA
Zatrzymania oficerów miały miejsce 9 kwietnia. Prokuratura w komunikacie podawała, że zatrzymania miały związek ze śledztwem, które dotyczy organizacji największych pokazów lotniczych Air Show w Radomiu w latach 2010–2015. Oficerom postawiono zarzuty, z których głównym jest przywłaszczenie ponad 7,9 mln zł "poprzez pozostawienie ich w dyspozycji Wojskowego Stowarzyszenia Społeczno–Kulturalnego SWAT".
W sprawie od początku były niejasności, bo zatrzymany gen. Lech Majewski nigdy nie miał dostępu do konta SWAT–u. Zaskarżył więc decyzję o zajęciu konta stowarzyszenia. Wyrok w tej sprawie zapadł 29 października. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił decyzję prokuratury i nakazał natychmiastowe odblokowanie konta.
Uzasadnienie sądu było miażdżące. "Dowody w ogóle nie pozwalają na określenie stopnia prawdopodobieństwa popełnienia zarzucanych im przestępstw" – czytamy. A więc co było podstawą do zatrzymań oficerów? Jak ustalił Onet, całe oskarżenie zawisło na jednej opinii biegłego. Wydał ją prof. Witold Modzelewski ekonomista, ale też ekspert rady programowej PiS.
Jest profesorem prawa finansowego zatrudnionym od ponad 40 lat w Katedrze Prawa Finansowego Uniwersytetu Warszawskiego, autorem licznych opracowań nie tylko z zakresu podatków, ale również opinii z zakresu prawa finansów publicznych oraz współautorem podręczników akademickich dotyczących tej dziedziny prawa.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył sam prezes PiS, Jarosław Kaczyński, o czym - jak podkreślił sąd - biegły musiał wiedzieć. Sędzia zwrócił też uwagę na niezwykle wysokie wynagrodzenie za sporządzenie opinii przez profesora. Chodzi o niemal 30 tys. zł., ale nie sposób ustalić podstaw i składowych tak wysokiego wynagrodzenia biegłego.
Prof. Modzelewski w oświadczeniu przesłanym do redakcji, twierdzi, że "nie otrzymał wynagrodzenia w wysokości niemal 30 000 zł z tytułu jakiejkolwiek opinii".
źródło: Onet.pl
