
Wiele można powiedzieć o książce "365 dni", a pewnie film, który zaraz będzie miał premierę, wzbudzi jeszcze większe emocje, także negatywne. Jedno jest pewne – poziomem żenady nie przebije tego, co wydarzyło się w wywiadzie Anny Marii Siekluckiej, odtwórczyni głównej roli, dla magazynu "Viva!"...
Wszystko za sprawą Romana Praszyńskiego, rocznik 1965. Cytując za Wikipedią, to polski "prozaik, dziennikarz, pseudonim Red Vonnegut". "Nominowany do nagrody Paszport Polityki (2004), otrzymał nagrodę Głównego Inspektora Pracy za publikacje o BHP. Prowadził grupę muzyczna konQubinat, Wiatraki, aktualnie R.P.A. Pisze i śpiewa piosenki".
Czytaj także: "365 dni" nie weszło do kin, a on w roli Massimo już zwalił kobiety z nóg. To nowy amant
Właśnie on przepytał Annę Marię Sieklucką (TUTAJ jej rozmowa z reporterem naTemat Bartoszem Godzińskim), która gra Laurę w filmie "365 dni". Wiadomo, temat ekscytujący, bo aktorka może opowiedzieć o scenach seksu i najbardziej pikantnych fragmentach "polskiego Greya". Jednak pan Praszyński podszedł do niego w taki sposób, że ciarki żenady przechodzą czytelnika już od pierwszego pytania.
Chciałoby się zapytać: WTF? Co to właściwie było? Oceńcie sami. Przed Wami "best of Roman Praszyński".