
Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik powinni co najmniej zostać zawieszeni do zakończenia postępowania w sprawie ich roli w operacji specjalnej spreparowanej po to, by zniszczyć państwa Kwaśniewskich. Zarzuty wobec nich są najcięższego kalibru i dotyczą fabrykowania dowodów i zeznań, łamania prawa i przekraczania uprawnień. Jednak żadnego postępowania nie będzie.
REKLAMA
Pomijając śledczych, prokuraturę, sąd i cały wymiar sprawiedliwości, czy choćby badanie na wykrywaczu kłamstw, premier Morawiecki ogłosił opinii publicznej, że „agent Tomek” jest „kompletnie niewiarygodny”. A prokuratura owszem, zaczęła prowadzić dochodzenie, ale w jego sprawie.
Czy dla PiS nie ma znaczenia, że Kamiński i Wąsik mogli złamać prawo i wykorzystać służby specjalne do niszczenia politycznych przeciwników? Wydaje się, że nie, dopóki mówimy o politycznych przeciwnikach PiS.
Trudno w tej sytuacji nie podejrzewać premiera Morawieckiego i ministra Ziobry o krycie kolegów, nie stawiać im pytań. Także o to, czy są w Polsce ludzie, którzy stoją pond prawem.
Bo nawet jeśli Tomasz Kaczmarek (mimo że sam jest podejrzaną postacią), ma rację i jego szefowie używali CBA do pogrążania politycznych przeciwników, to im się upiecze. Kamiński i Wąsik mogą spać spokojnie, bo dzisiejszej Polsce przestępstw popełnianych przez wysokich funkcjonariuszy PiS się ani nie bada, ani nie ściga.
Nie mówię rzecz jasna o przestępstwach pomniejszych, za które czasem się kogoś ukarze dla pokazania opinii publicznej, że „za naszych rządów nie ma świętych krów”, mówię o takich właśnie najpoważniejszych, zagrażających bezpieczeństwu państwa nadużyciach, jak łamanie prawa przez szefów służb specjalnych i używanie tych służb jak policji politycznej.
Co przemawia za tym, że Kamiński i Wąsik nie są w porządku? Przeszłość. Obaj nie powinni zajmować stanowisk ministra koordynatora służb specjalnych i jego zastępcy za pierwszej kadencji rządów PiS.
Bo zostali wcześniej skazani za łamanie prawa w czasach gdy Kamiński był szefem CBA, a Wąsik jego zastępcą. Kamińskiego skazano na 3 lata więzienia i 10 lat zakazu zajmowania stanowisk publicznych, Wąsika na 3 lata więzienia. Sędzia zasądził karę bezwzględnego więzienia i tam właśnie obaj by się znaleźli, gdyby nie ułaskawienie podpisane przez ich partyjnego kolegę, prezydenta Andrzeja Dudę.
To ułaskawienie jest zresztą także przez wielu prawników uważane za bezprawne – ponieważ zostało dokonane w pośpiechu, gdy wyrok nie był jeszcze prawomocny, przed zakończeniem przewidzianej prawem drogi postępowania sądowego. Mimo to Duda ułaskawienie podpisał.
Ze względu na to w żadnym państwie prawa (to opinia nie moja, tylko doświadczonych ekspertów ze służb specjalnych) Kamiński i Wąsik nie przeszliby weryfikacji umożliwiającej uzyskanie dostępu do informacji poufnych, tajnych i ściśle tajnych i nie mogliby, mimo chęci, być szefami służb.
W Polsce nie było z tym żadnego problemu, ponieważ wszystkie wymagane poświadczenia panowie dostali, tak jak wcześniej ułaskawienie od byłych partyjnych kolegów lub/i działaczy Prawa i Sprawiedliwości.
Mało tego, mimo wielu kontrowersji – także do dziś niewyjaśnionej sprawy podejrzeń zakupu przez służby specjalne programu PEGASUS umożliwiającego nieograniczoną niemal inwigilację obywateli, wykorzystywanego w wielu krajach na świecie do inwigilowania opozycji politycznej – panowie Wąsik i Kamiński nadal szefują, tym razem MSWiA. Kamiński jest ministrem, a Wąsik jego zastępcą.
Niedawno, bo na początku grudnia 2019 roku, Mariusz Kamiński podpisał nową decyzję kompetencyjną, dokument przekazujący praktycznie cały nadzór nad służbami mundurowymi podlegającymi MSWiA w ręce dwóch osób: swoje własne i Macieja Wąsika.
Nadzorują też wciąż służby specjalne, co czyni z nich dwóch, oprócz Jarosława Kaczyńskiego, najpotężniejszych ludzi w Polsce.
Nadzorują też wciąż służby specjalne, co czyni z nich dwóch, oprócz Jarosława Kaczyńskiego, najpotężniejszych ludzi w Polsce.
Historia Kamińskiego i Wąsika to gotowy scenariusz filmu o najbardziej nieprawdopodobnej, robionej na tzw. rympał karierze w III RP, która może się jeszcze zakończyć różnie, bynajmniej nie wspaniale dla obu panów. O palmę pierwszeństwa mógłby z nimi walczyć tylko Marian Banaś, choć ze względu na rangę swoich stanowisk i wagę informacji, do których mają dostęp Kamiński i Wąsik biją go na głowę.
Na razie jednak na tej równie malowniczej, co bezprawnej historii traci głównie państwo polskie.