Piotr Dąbrowski – były dyrektor Teatru Dramatycznego w Białymstoku
Piotr Dąbrowski – były dyrektor Teatru Dramatycznego w Białymstoku Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Dyrektor Teatru Dramatycznego w Białymstoku nie może wprowadzić się do przysługującego jej mieszkania. Jak się okazuje, mieszka tam poprzedni dyrektor, który twierdzi, że nie ma dokąd pójść. – To tragifarsa – uważa menadżer kultury Katarzyna Szustow.

REKLAMA
Kłótnia o służbowe mieszkanie zaczęła się dwa miesiące temu. To właśnie wtedy Piotr Dąbrowski przestał być dyrektorem Teatru Dramatycznego w Białymstoku. Problem jednak w tym, że do tej pory nie opuścił mieszkania służbowego, które przysługuje teraz nowej dyrektor teatru, Agnieszce Korytkowskiej-Mazur. Jak donosi poranny.pl, musiała zamieszkać w teatrze.
Nowa dyrektor białostockiego teatru zajmuje obecnie pokój gościnny w teatrze. Jak twierdziła w rozmowie z poranny.pl, nie jest w stanie dłużej czekać na należne jej mieszkanie. Nie wyklucza, że po 5 września podejmie kroki prawne, o ile oczywiście sytuacja nie ulegnie zmianie.

Sytuacja ta jest tylko wykwitem chorych praktyk w instytucjach publicznych. Koterie, nieformalne zobowiązania, nawyki, przyzwyczajenia to norma

Sytuacja wydaje się być patowa. Piotr Dąbrowski twierdzi, że nie dorobił się własnego mieszkania i zwyczajnie nie ma się dokąd wyprowadzić – informuje też poranny.pl
Sprawa jest kłopotliwa nie tylko dla najbardziej zainteresowanych, a wiec byłego i obecnego dyrektora Teatru Dramatycznego, ale również dla władz miasta. – Prezydent uważa pana Piotra Dąbrowskiego za osobę niezbędną dla miasta. Nadanie mu takiego statusu pozwala na wpisanie go na listę oczekujących na mieszkanie z pominięciem kryterium daty złożenia wniosku – mówi nam Urszula Mirończuk, rzeczniczka urzędu miejskiego.
Tyle tylko, że sprawa nadal nie została rozwiązania i nie wiadomo kiedy coś w tej sprawie ruszy. Były dyrektor teatru oglądał już jedno mieszkanie, to jednak nie spełniło jego wymogów. – Wynika to ze stanu zdrowia jego żony. Tamto mieszkanie nie było zdatne do zamieszkania z tego względu. Pan Piotr Dąbrowski czeka zatem, aż znajdzie się jakieś inne – dodaje rzeczniczka urzędu miejskiego.
Urszula Mirończuk twierdzi także, że sprawa jest ważna dla miasta, gdyż pan Piotr Dąbrowski deklaruje dalszą aktywność w Białymstoku. – Staramy się rozwiązać ten problem jak najszybciej – mówi.
Rzeczniczka urzędu miejskiego podkreśla, że nie chce wypowiadać się na temat konfliktu o mieszkanie, gdyż miasto nie jest jego zarządcą. Zarówno Teatr Dramatyczny jak i mieszkanie przeznaczone dla jego dyrektora, podlega władzom wojewódzkim.
logo
Teatr Dramatyczny w Białymstoku Fot. Grzegorz Dabrowski/AG

Sprawa "mieszkania dyrektorów" trwa już zdecydowanie za długo. – To tragifarsa – uważa Katarzyna Szustow. – Przede wszystkim nie rozumiem właściciela mieszkania służbowego, które były dyrektor zajmuje nielegalnie od kilku miesięcy. Konkurs na dyrektora Teatru Dramatycznego został rozpisany ponad pół roku temu, więc nie jest zaskakujące, że nowa dyrektor musi gdzieś mieszkać. Rozumiem, że umowa z panem Dąbrowskim wygasła – mówi zdziwiona opieszałością w rozwiązaniu problemu Katarzyna Szustow.
Menadżerka kultury zauważa również, jak wielką skutecznością wykazują się miejscy włodarze z niepłacącymi czynszu, a w tym wypadku stosowana jest taryfa ulgowa. – Te same zapisy nie dotyczą już byłych dyrektorów publicznych instytucji. Dlaczego? – pyta Katarzyna Szustow.
Według Katarzyny Szustow, trudno mówić o konflikcie o mieszkanie. Jak zauważa, prawo powinno obowiązywać wszystkim w równym stopniu. – Agnieszka Korytkowska-Mazur wygrała legalny konkurs na dyrektora, przypuszczam, że w umowie ma zapisane świadczenie w postaci mieszkania służbowego. Co najważniejsze właśnie rozpoczyna się jej pierwszy sezon – podkreśla menadżerka kultury. Katarzyna Szustow zwraca również uwagę, iż dyrektor teatru powinien mieć zapewnioną możliwość snu, po wielu godzinach pracy w godzinach teatru.
Sprawa z Białegostoku ukazuje głębszy problem, niż tylko spór o mieszkanie. – Sytuacja ta jest tylko wykwitem chorych praktyk w instytucjach publicznych. Koterie, nieformalne zobowiązania, nawyki, przyzwyczajenia to norma – podsumowuje Katarzyna Szustow.