
Teraz to już naprawdę się poczułem jak w państwie policyjnym. Bo co to kogo obchodzi, gdzie i kiedy było moje dziecko? Nie przyjmuję wyjaśnień, że chodzi o koronawirusa, którego przecież nie ma. I którego nie mam ani ja, ani moja rodzina.
Szanowni Państwo!
WYJAŚNIAMY:
W sprawie tego listu skontaktowaliśmy się z Kuratorium Oświaty w Warszawie oraz z Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną w Warszawie.
Kwestiami związanymi z zabezpieczeniem epidemiologicznym szkół zajmują się służby sanitarne. A wszystkie szkoły, tak jak i inne instytucje publiczne, muszą się stosować do wytycznych przekazywanych przez te służby. Jeśli rodzic lub dyrektor danej szkoły ma pytania dotyczące działań stosowanych po to, by zapobiec potencjalnemu zarażeniu koronawirusem, powinien skontaktować się ze służbami sanitarnymi.
W porozumieniu z władzami samorządowymi poproszono dyrektorów szkół o pomoc. Stworzenie list osób, które w ostatnich dniach przebywały w rejonach, gdzie odnotowano przypadki zachorowań wywołane przez koronawirusa, pomoże służbom sanitarnym w monitoringu prowadzonym w ramach nadzoru epidemiologicznego.
Absolutnie nie chodzi o jakąkolwiek stygmatyzację tych uczniów czy o wyeliminowanie ich z życia szkolnego poprzez nakaz, aby pozostali w domu. Chodzi o to, by na wszelki wypadek mieć zestawienie informacji, kto był w tzw. czerwonych strefach. Gdyby pojawił się jakiś przypadek zachorowania wywołanego koronawirusem, znacznie ułatwi to pracę służbom sanitarnym.