Maurycy Gomulicki: „Cycki mają konkretny potencjał symboliczny”. Artysta o swoim najnowszym projekcie

Wizualizacja projektu Maurycego Gomulickiego – w tle Grand Hotel w Sopocie
Wizualizacja projektu Maurycego Gomulickiego – w tle Grand Hotel w Sopocie archiwum artysty
Dwie boje-piersi, zakotwiczone w sopockiej marinie, to najnowsze dzieło Maurycego Gomulickiego, przygotowane w ramach ARTLOOP Sopot Festival, który startuje dzisiaj w kultowym nadmorskim kurorcie. – Chciałbym, żeby był to ukłon w stronę wszystkich wydekoltowanych w pochmurne dni kobiet, a jednocześnie dość ostentacyjne pożegnanie sezonu polowań! – deklaruje artysta, znany z zamiłowania do różu i erotyki.


Przeczytałam twój manifest, towarzyszący nowemu projektowi artystycznemu, który realizujesz w Sopocie. Wynika z niego, że Sopot jawi ci się jako targowisko próżności i seksu. Polskie plaże, twoim zdaniem, drgają od erotyki?

Myślę, że Sopot ma kilka twarzy i – jak każdemu północnemu kurortowi po sezonie – towarzyszy mu specyficzna melancholia. Kurort to jednak przede wszystkim kultura plażowa i post-plażowa, a demonstracja seksualnej atrakcyjności jest ich integralnym elementem. Lato u nas kapryśne, urlopy krótkie, a w tym kontekście nadzieja na przeżycie romantyczno-erotycznej przygody, będąca wspólnym mianownikiem dla wszystkich kurortów na świecie, jeszcze się potęguje. Czy polskie plaże wibrują od seksu? Tu nie Brazylia, ani nawet nie Bułgaria, ale erotyki na turnusach na pewno nie brakuje, choć zdecydowanie łatwiej u nas trafić na zmysłową dziewczynę niż chłopaka – nasze rozumienie męskiej tożsamości nie pozostawia nam wiele miejsca na zabawę z własną urodą i atrakcyjnością.


Dlaczego chcesz wprowadzić w przestrzeń miejską obiekty artystyczne w formie „balonów”, jak mówisz, skoro tyle ich w „realu”? Czego to manifest? Uwielbienia dla „balonów” właśnie?

To będą dwie boje, zakotwiczone pomiędzy jachtami cumującymi w sopockiej marinie – skoro zaproszono mnie do realizacji projektu nad morzem, zdecydowanie nie miałem ochoty oddalać się od wody. Nigdy nie wyznawałem szczególnego kultu melonów – I'am rather the booty man – ale z wiekiem nauczyłem się je doceniać. Cycki mają konkretny potencjał symboliczny: to nie tylko erotyczny wabik, atrybut atrakcyjności, ale i szczególny rodzaj luksusu, a w pewnych wypadkach wręcz kapitał. Pisałem o tym dość obszernie w manifeście towarzyszącym projektowi. Wystawa, w której biorę udział jest projektem tematycznym, a mnie pociąga erotyczny aspekt rzeczywistości kurortu, który jeżeli nie dla wszystkich jest imperatywem, to na pewno jest jej bardzo istotnym składnikiem. Chciałbym, żeby był to ukłon w stronę wszystkich wydekoltowanych w pochmurne dni kobiet, a jednocześnie dość ostentacyjne pożegnanie sezonu polowań. Na szczęście lato mamy jednak co roku.


Zobacz też: Festiwal ARTLOOP ma odmienić wizerunek Sopotu

Jak myślisz, czy wywoła to rumieńce u mieszkańców Sopotu oraz jesiennych turystów? Jak zwykle wbijasz kij w mrowisko i klin w naszą pruderię?

Myślę, że reakcje będą bardzo różne – na pewno wiele będzie rubasznych komentarzy, bo rubasznością Polacy zwykli pokrywać swoje zakłopotanie rozkoszą. Ktoś się pewnie też oburzy, ale tego nie traktuję serio, bo oburzanie się na cycki jest po prostu śmieszne. Cycki są fundamentalne – nie dość, że jest to nasze pierwsze doświadczenie bliskości z drugim człowiekiem, to jest w nich miękki słodki spokój. Myślę, że gnijący w okopach żołnierze o niczym nie marzą tak bardzo, jak o tym żeby wtulić się w ciepłe piersi i zapomnieć o wojnie. Po za tym, cycki są po prostu fajne. Nie interesuje mnie skandalizowanie nikogo, za to na pewno chciałbym żeby polscy faceci nauczyli się z wdziękiem afirmować seksualność, a dziewczyny częściej opalały się topless.

Mówię kurort. Myślisz...?


Dziewczyny ale ja w ogóle głównie myślę o dziewczynach (śmiech).


Dało się to zauważyć…Erotyczne akcenty w sztuce, to w końcu twój znak rozpoznawczy. Czy w sztuce można realizować swoje seksualne potrzeby?

Seksualne potrzeby można i należy realizować przede wszystkim w łóżku, przy czym łóżko traktuję jako figurę retoryczną, bo kochać można się równie dobrze na łące jak na plaży, a zmienność i wyobraźnia są w seksie nader przydatne. Seksualność to jednak zjawisko szalenie złożone, którego nie da się opisać prostym równaniem fizjologia + psychologia – seksualność człowieka jest również bardzo ściśle związana z estetyką, a stąd już tylko krok do sztuk wizualnych. Sztuka, jak to wielokrotnie podkreślałem, jest dla mnie przede wszystkim otwartą przestrzenią dla interakcji i manifestacji. Manifestowanie tego, w co wierzę, jest dla mnie kwestią witalną, a lubię wierzyć w miłość i w seks.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...