Półki sklepowe – zakupy na koronawirusa
Polacy rzucili się na zakupy nie tylko do tradycyjnych sklepów. Te wirtualne markety także przeżywają zatrzęsienie. Fot. naTemat.pl

Koronawirus wywołał powszechną panikę w kraju. Polacy rzucili się do sklepów, żeby do cna wyczyścić półki z makaronu, ryżu, gołąbków czy papieru toaletowego. Ci, którzy nie chcieli ryzykować, wybrali opcję zakupów przez internet, która dostępna jest w wielu miastach w Polsce. Ale i tam, jak się sami przekonaliśmy, nie jest kolorowo. Niektórych produktów nie ma, a na dostawcę poczekamy znacznie dłużej niż zwykle.

REKLAMA
Generalnie na polskim rynku dostępnych jest kilka sklepów internetowych, w których zrobimy zakupy spożywcze, a dostawca przywiezie je nam pod drzwi. To m.in. Tesco, Carrefour, Auchan, Szopi i Frisco.
W normalnych warunkach, kiedy widmo koronawirusa nie zapędzało ludzi do sklepów, żeby wyczyszczali półki z wszystkiego, co może dłużej postać, na dostawę czekało się maksymalnie dwa dni. To dotyczy wszystkich powyższych sklepów.
Żeby zrobić zakupy w każdym z nich, wystarczy prosta i szybka rejestracja, zaakceptowanie regulaminów i można buszować po internetowych regałach z towarem. Sęk w tym, że w niektórych przypadkach te też są puste, jak ich "analogowe" odpowiedniki.

Frisco

We Frisco jeszcze tydzień temu wszystko było jak zwykle. Pierwsza dostawa gratis, towaru pod dostatkiem, a dostawca przyjeżdżał po dwóch dniach. Wiem, bo sam robiłem wtedy w tym sklepie zakupy. Jak jest teraz? Nie za ciekawie. Już na dzień dobry sklep informuje nas o odległych terminach dostaw i brakach w zaopatrzeniu.
Zrzut ekranu z Frisco.pl
Pierwszy wolny termin dostawy we Frisco można zarezerwować dopiero na 20 marca – taki był stan przynajmniej w czwartek o godzinie 9.30. Dzień wcześniej można było się jeszcze wcisnąć na 17 marca, także sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie.
Zrzut ekranu z Frisco.pl
Ale jak już nawet uda nam się zarezerwować jakiś termin, to i tak czeka nas niemiła niespodzianka. Klienci Frisco dosłownie wyczyścili sklep z towarów, które w tradycyjnych także są deficytowe. Na stronie nie kupimy nie tylko papieru toaletowego, ale nawet mleka.
Zrzut ekranu z Frisco.pl

Tesco

Tesco oferuje swoim klientom trochę więcej możliwości odbioru zakupów. Możemy wybrać dostawę do domu, ale w tym przypadku pierwszy wolny termin wypada aż 26 marca.
Zrzut ekranu z Tesco.pl
Do dyspozycji jest także odbiór osobisty. Czyli podjeżdżamy do najbliższego punktu Tesco i odbieramy zapakowane zakupy. Ta opcja jest korzystniejsza, bo po pierwsze nie płacimy ok. 16-17 zł za dostawę, a po drugie termin odbioru można zarezerwować wcześniej, bo na 20 marca.
Zrzut ekranu z Tesco.pl
Plus z zakupów w tym sklepie jest taki, że mimo długiego okresu oczekiwania na dostawcę, mamy do dyspozycji cały asortyment sklepu. Na półkach niczego nie brakuje i swobodnie możemy zrobić zapasy na kolejne, trudne tygodnie.
Zrzut ekranu z Tesco.pl

Carrefour

W przypadku francuskiego hipermarketu także musimy nastawić się na długi okres oczekiwania. Dostawa do domu jest możliwa najszybciej po 25 marca!
Zrzut ekranu z Carrefour.pl
Na szczęście sklep oferuje dwa inne sposoby odbioru zakupów. Pierwszym z nich jest Carrefour Drive, czyli punkt, w którym pracownicy sklepu sami wstawią nam do bagażnika zapakowane zakupy. W Warszawie są takie dwa i najwcześniej możemy zarezerwować w nim "wizytę" 19 marca.
Zrzut ekranu z Carrefour.pl
Drugim, alternatywnym rozwiązaniem jest odbiór osobisty w punkcie. W stolicy Carrefour posiada jedno takie miejsce i tam najwcześniej możemy odebrać nasze zakupy 19 marca. Na pocieszenie warto dodać, że w Carrefourze także nie ma problemów z pustkami na półkach, a dostawa może być darmowa jesli wydamy odpowiednią kwotę w sklepie.

Szopi

Z tym sklepem jest problem. Ponieważ z jednej strony mamy dostęp do asortymentu ze wszystkich sklepów spożywczych w naszej okolicy, ale dostawca usługi zakupowej, bo tak należałoby nazwać Szopi, nie gwarantuje, że dostarczy wybrany przez nas produkt. Z bardzo prostej przyczyny – może go po prostu fizycznie nie być w sklepie.
Fot. Szopi.pl
Dlatego możemy za każdym razem zaznaczyć, że chcemy, żeby osoba robiąca dla nas zakupy poszukała sama zamiennika lub zadzwoniła do nas, kiedy okaże się, że tego produktu nie ma i czy ma kupić coś innego. Minusem jest więc to, że nie wiemy, czy usługodawcy uda się kupić wszystko z naszej listy zakupów. Plus za to jest taki, że dostawa kosztuje jedynie 10 zł i można ją umówić już na 14 marca.
Zrzut ekranu z Szopi.pl