Mario Draghi, prezes Europejskiego Banku Centralnego
Mario Draghi, prezes Europejskiego Banku Centralnego fot. Shutterstock

Prezes Europejskiego Banku Centralnego postawił sobie cel: uratować strefę euro. Teraz wytrzymałość jego obietnic przejdzie pierwszy test: po greckim kryzysie wielkie problemy mają kolejne kraje. Włochy i Hiszpania stanęły na skraju niewypłacalności. Jeśli oba te państwa zbankrutują, będzie to oznaczało upadek strefy.

REKLAMA
Europejski Bank Centralny podjął więc decyzję: będzie masowo, bez ograniczeń, skupował obligacje państw eurolandu. Draghi zamierza przeprowadzić ten plan nawet pomimo sprzeciwu Niemiec.

"Bankierzy zgodzili się na nielimitowany skup obligacji strefy euro, dlatego z odsieczą ruszył EBC. Bankierzy zgodzili się na nielimitowany skup obligacji państw strefy euro, co ma doprowadzić do obniżenia ich oprocentowania, redukując w ten sposób koszty obsługi długu.

"Gazeta Wyborcza"

Na taką decyzję dobrze zareagowały rynki finansowe. Natychmiast poprawiła się rentowność włoskich i hiszpańskich obligacji. Ekonomiści, co prawda przyznają, że nie są entuzjastami takich działań, ale jeśli strefa euro ma być utrzymana, to nie ma innego wyboru.
Europejski Bank Centralny nie zamierza jednak swojej pomocy oferować bezwarunkowo – Włochy i Hiszpania muszą przyjąć pakiet reform, który uzdrowi ich gospodarkę. Mario Draghi chce, by tymi zmianami opiekował się bezpośrednio Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jego zdaniem piłeczka jest po stronie rządów, bo to ich błędy doprowadziły do obecnego kryzysu.
Marek Rogalski
analityk z DM BOŚ

Inwestorzy już wkrótce dostrzegą, że EBC przedstawił dość sensowny pomysł na walkę z kryzysem. Teraz piłka jest po stronie polityków. Euro to w dużej mierze ich pomysł i to oni powinni ciągnąć dalej ten wózek.

źródło: "Gazeta Wyborcza"

Europejski Bank Centralny nie zamierza jednak ustalać limitów pomocy, ani czasu, w którym środki będą wypłacane. Cytowany przez "Rzeczpospolitą" Draghi, przyznaje, że plany pomocowe mają zdecydowanie różnić się od tych, który zaproponowano Grecji.
Interwencjom EBC sprzeciwiają się jednak Niemcy, którzy twierdzą, że dla gospodarki kraju, pomoc instytucji jest uzależniająca. Ekonomiści Bundesbanku mówili o tym już w poprzednich latach, kiedy EBC skupował włoskie i hiszpańskie obligacje. Wtedy interwencja skutkowała jedynie demonstracyjnym odejściem z funkcji Niemców zasiadających w najwyższych organach instytucji.
Jak będzie teraz?
Więcej czytaj w dzisiejszych wydaniach "Gazety Wyborczej" i "Rzeczpospolitej"