W sklepie w Zawadzkiem w województwie opolskim mężczyzna podczas zakupów powiedział, że jest na kwarantannie. Wezwano policję.
W sklepie w Zawadzkiem w województwie opolskim mężczyzna podczas zakupów powiedział, że jest na kwarantannie. Wezwano policję. Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

Do zdarzenia doszło w jednym ze sklepów w Zawadzkiem w województwie opolskim. W trakcie zakupów jeden z klientów rozmawiał przez telefon. W pewnym momencie stwierdził, że jest na kwarantannie.

REKLAMA

Usłyszał to ktoś z obsługi sklepu. Na miejsce wezwano policję. – Otrzymaliśmy zgłoszenie o tym, że osoba, która powinna przebywać na kwarantannie zamiast tego jest w sklepie. Policjanci pojechali na miejsce, by zweryfikować tę informację – powiedziała Anna Kutynia, rzecznik policji w Strzelcach Opolskich.

Policjanci wylegitymowali klienta sklepu i porównali jego dane z tymi widniejącymi na liście objętych kwarantanną. Okazało się, że nazwiska obywatela Ukrainy na niej nie było.

Mężczyzna podejrzewany o złamanie kwarantanny wyjaśnił funkcjonariuszom, że w trakcie rozmowy telefonicznej próbował tłumaczyć znajomemu, że jego szef zalecił mu i pozostałym pracownikom pozostanie w domu w związku z epidemią koronawirusa. A on nazwał to kwarantanną, co zostało źle zrozumiane przez obsługę sklepu.

Jak nieoficjalnie podali policjanci w rozmowie z "Rzeczpospolitą", nawet co drugi Polak na kwarantannie nie stosuje się do jej zaleceń. W tym celu policja chce wprowadzić obrączki elektroniczne dla objętych kwarantanną po to, by móc kontrolować ich całą dobę.

Czytaj więcej o koronawirusie:

źródło: TVN24