
Rząd PiS wprowadził nowe ograniczenia w walce z epidemią koronawirusa. Obostrzenia dotyczą m.in. liczby osób, które w tym samym momencie mogą przebywać w sklepie. Wiele osób zaczęło dopytywać o szczegóły, a Kancelaria Premiera swoimi wyjaśnieniami pokazała, że... niektóre decyzje są absurdalne.
REKLAMA
– Do każdego sklepu, zarówno małego, jak i wielkopowierzchniowego, a także do każdego lokalu usługowego może wejść maksymalnie tyle osób, ile wynosi iloczyn liczby wszystkich kas i liczby 3 – mówił we wtorek Mateusz Morawiecki. Premier przedstawiał kolejne restrykcje, a niektórzy już zachodzą w głowę, jak to będzie wyglądało w praktyce.
Kancelaria Premiera postanowiła ruszyć na pomoc z wyjaśnieniami. Najwięcej znaków zapytania jest o zasady robienia zakupów w czasie epidemii koronawirusa. I tu zaczęły wychodzić zaskakujące niedopatrzenia w planowaniu ograniczeń.
"Czy jeśli w sklepie są 4 kasy, ale na stałe działają tylko 3, to znaczy, że na terenie mojego sklepu może się znajdować maksymalnie 9 osób czy 12?" – to jedno z pytań, na które odpowiedziała KPRM.
Co się okazuje? W podanym przykładzie, w sklepie może być maksymalnie 12 osób plus obsługa. Zawsze przy obliczaniu bierze się pod uwagę liczbę wszystkich kas. Także tych, które w danym momencie są nieczynne.
Ten zapis można uznać za absurdalny, bo w sytuacji, kiedy np. w supermarkecie mamy łącznie 10 kas, ale tylko jedna będzie czynna, to i tak będzie mogło wejść 30 klientów, którzy spotkają się w kolejce do skasowania zakupów.
Przypomnijmy, że zgodnie z zapowiedziami na wspólnej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki oraz minister zdrowia Łukasz Szumowski ogłosili 31 marca nowe obostrzenia rządu w walce z epidemią koronawirusa.
