
Lekarze alarmują w sprawie trudnej sytuacji w szpitalach, do której doprowadziła epidemia koronawirusa. Medycy przy okazji pokazują luki w systemie, które mogą być dowodem na to, że rzeczywiste statystyki dotyczące śmiertelności na COVID-19 w Polsce wyglądają inaczej niż w oficjalnych danych.
REKLAMA
Ministerstwo Zdrowia codziennie podaje statystyki dotyczące epidemii. To m.in. liczba zgonów, którą resort aktualizuje według swoich wytycznych. Osoba zmarła zakażona SARS-COV-2, wcale nie musi być ujęta w danych ministerstwa. Wszystko zależy od oficjalnej przyczyny zgonu.
Jeszcze inaczej wygląda sytuacja ze zgonami osób, u których nie zdiagnozowano COVID-19, ale miały objawy, świadczące o zakażeniu koronawirusem. "My jako lekarze nie wiemy, jak kodować zgony z powodu Covid bez testu, bo ktoś w PZH 'pominął' część wytycznych WHO" – alarmuje na Twitterze lekarz z Mielca Paweł Tyniec.
W dalszej części wyjaśnia, że w ten sposób duża grupa chorych zmarłych z objawami COVID-19, ale bez testu, jest kodowana jako np. zapalenie płuc i niewydolność krążeniowo-oddechowa.
Z tego wpisu wynika, że lekarze nie mają technicznej możliwości, by dokładnie podać przyczynę śmierci danej osoby.
Dodajmy, że 1 kwietnia do godz. 11:30 liczba osób zakażonych koronawirusem w Polsce wynosiła 2347. Zmarło 35 pacjentów. Tak wynika z danych prowadzonych przez resort zdrowia.