Fot. Instagram.com/idacupas

W godzinach pracy owa 26-latka jest specjalistką od Instagrama, która... nie lubi słowa "influencerka". Na fajrancie: gra w teledyskach rapowych i śpiewa. Zaznaczmy: ostatnią z tych rzeczy robi niekoniecznie przy gitarowych riffach, choć jest córką Mikisa Cupasa, gitarzysty zespołu Wilki.

REKLAMA
Na początek powinniśmy chyba ustalić, z kim rozmawiam: z blogerką modową, youtuberką, piosenkarką, aktorką...
... czy może jednak influencerką? Rzeczywiście, zajmuję się całym mnóstwem rzeczy, jednak te, które wymieniłeś, są jakąś tam działalnością dodatkową. Chociaż jestem dziewczyną z gatunku "wszystko w jednym" i mam naprawdę wiele pasji, to jednak głównym polem działań jest Instagram. Zaznaczmy: jestem influencerką, która... bardzo nie lubi tego słowa. Niestety, ten zawód ma niefajne konotacje.
logo
Fot. Instagram.com/idacupas
Mnóstwo osób myśli w sposób następujący: influencerstwo to zawód? A może warto byłoby zająć się jakąś prawdziwą pracą...
W gruncie rzeczy nie dziwię się takiemu podejściu. Przecież ogromna część influencerów to po prostu osoby, które wszystko chciałyby mieć za darmo; dostawać fajne, kosztowne prezenty i oszałamiające pieniądze, nie przemęczając się przy tym zbytnio.
Instagrama zepsuli ludzie idący na łatwiznę – są słabi w tym, co robią, oczekując jakichś oszałamiających efektów. Wszystko jest napompowane w jakiś chory sposób. Mnóstwo osób nie zajmuje się Instagramem z pasji, ale w sposób wyrachowany – wszystko ma być jedynie łatwym skokiem na kasę.
Ludzie coraz rzadziej zadają mi pytanie "jak prowadzić naprawdę fajny profil na Instagramie". Wolą zaczynać od zagadnienia "jak zarabiać na Instagramie". Cóż, takie czasy...
Przechodzimy do wspomnień z gatunku "za moich czasów"?

Naprawdę, sześć lat temu, gdy zaczynałam przygodę z Instagramem, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Zawód influencer jeszcze nie istniał i nawet przez myśl nie przeszło mi to, że mogłabym dzięki swojemu profilowi zarabiać. Chodziło wyłącznie o pasję, radość z robienia czegoś, co mnie jara.
Wiem, że może to brzmieć płytko – przecież to tylko jakieś tam wrzucanie zdjęć do sieci – ale naprawdę mnie to fascynowało. "Od zawsze" lubiłam robić fotki, ubierać się ładnie i doradzać innym, dzielić się z ludźmi wiedzą, sprzedawać im modowe i urodowe triki.
Przełom nastąpił dopiero trzy lata temu, gdy wygrałam konkurs zorganizowany przez Jessikę Mercedes. W efekcie zdobyłam tysiące followersów, a wraz z nimi możliwość monetyzowania tej działalności, zaczęłam współpracować z firmami, które chciały płacić za promowanie ich produktów. Jednak wszystko potoczyło się w sposób naturalny, na początku była pasja, a nie kasa.
logo
Fot. Instagram.com/idacupas
Młody człowiek wchodzi na twój profil i widzi, że kupiłaś sobie nowe BMW. Czy można mu się dziwić, że poczuje pokusę robienia czegoś podobnego? Przecież to znacznie łatwiejsza droga do świetnych zarobków, niż zdobywanie wykształcenia, męczenie się w korporacji...
Nie kupiłam tylko wzięłam leasing (śmiech). To wszystko pozory, samo prowadzenie profilu nie przynosi mi jakichś wielkich dochodów. Głównym źródłem zarobków jest praca jako tzw. influencer marketing specjalist. Z biegiem lat, po zdobyciu odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, zaczęłam prowadzić social media rozmaitym firmom.
Wiesz, dziś Instagram nie jest wyłącznie zabawą, ale bardzo ważnym narzędziem do zarabiania pieniędzy, niezależnie od branży, w której działasz. Absolutnie żadna marka, która chce odnosić sukcesy, nie może pozwolić sobie na to, żeby nie mieć profilu na tym serwisie społecznościowym. No albo mieć profil prowadzony byle jak.
Gdy jakaś firma chce zmaksymalizować zyski, a nie wie, jak to zrobić, zgłasza się do odpowiedniego specjalisty. Wtedy wkraczam ja, cała na biało (śmiech). Dodajmy, że jestem dopiero na początku swojej drogi, bo docelowo chcę założyć agencję kreatywną – Instagram na naprawdę wielką przyszłość.
logo
Fot. Instagram.com/idacupas
Zdradzisz, jak wygląda teraźniejszość?

Pandemia koronawirusa wpłynęła na całą branżę bardzo mocno. Z jednej strony niby jest spoko, bo ludzie siedzą w domach i przeglądają internet, czasami z nudów kupując coś w sklepach internetowych. Jednak z drugiej: budżety reklamowe zostały obcięte, mnóstwo firm bankrutuje albo zawiesza działalność.
Widzisz, zajmowałam się profilami firm z branży fryzjerskiej i gastronomicznej, do tego dochodziła pewna marka modowa – to branże, które naprawdę mocno ucierpiały na zaistniałej sytuacji, a więc wiadomo, że różowo nie jest. Do tego znacznie rzadziej pojawiają się propozycje współpracy na moim profilu prywatnym.
Gospodarka światowa dostała po dupie naprawdę mocno i sytuacja wielu osób jest naprawdę dramatyczna, ale nie można zrobić nic więcej, niż tylko zacisnąć zęby i jakoś to przetrwać. Jest źle, ale poradzę sobie!
logo
Fot. Instagram.com/idacupas
Może to idealny moment na poświęcenie znacznie większej ilości czasu i energii muzyce?
Od wczesnego dzieciństwa byłam przekonana, że zajmę się nią zawodowo. Jednak później okazało się, że sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Przebicie się i wejście na szczyt jest cholernie trudne. Tak więc uznałam, że lepiej pójść w kierunku Instagrama, czyli czegoś znacznie bardziej perspektywicznego pod względem finansowym.
Widzę, że rozmawiam z osobą bardziej rozważną, niż romantyczną...

Rzeczywiście, jestem realistką, dziewczyną twardo stąpającą po ziemi. Chociaż są pewne granice – nie mogłabym na przykład pracować w korporacji. Zaliczyłam dwie takie firmy i uciekłam z nich, bo to nie mój świat. Po pierwsze: mam zbyt niepokorny charakter, po drugie: reaguję alergicznie na nudę.
Lubię urozmaicać sobie życie, każdy dzień musi wyglądać zupełnie inaczej, niż poprzedni. No a przecież granie w teledyskach albo śpiewanie to świetne hobby, które pozwalają na to, żeby przez moment nie myśleć o obowiązkach zawodowych, szarej codzienności.
Chciałam zaznaczyć, że rozważna jestem w godzinach pracy. Później przeistaczam się w szaloną imprezowiczkę, krejzolkę, która lubi wygłupiać się i rozśmieszać ludzi.
Opowiadasz jakieś dowcipy o influencerach?

Kurczę, a wiesz, że nawet nie znam żadnego? Chociaż w gruncie rzeczy może to i lepiej (śmiech). Tak czy owak nie potrafię opowiadać dowcipów, chodzi raczej o wesoły sposób bycia, dzięki któremu znajomi bawią się w moim towarzystwie świetnie. Mam nadzieję, że nie udają, że nie śmieją się z litości i grzeczności.
Wracając do wątku muzycznego – twoja najnowsza piosenka "In Your Show" to pop ze sporą dawką elektroniki. Gitar: brak. Czy twój ojciec groził ci z tego powodu wydziedziczeniem?
Na szczęście jest człowiekiem, który rozumie, że mamy już XXI wiek, nie zatrzymał się w latach dziewięćdziesiątych (śmiech). Przecież dziś to właśnie elektroniczne brzmienia najogólniej pojęte, bo nie lubię kategoryzować swoich piosenek) klikają zdecydowanie lepiej, trafiają do większej ilości słuchaczy, niż rock.
Tato jest człowiekiem naprawdę otwartym muzycznie, nie ogranicza się wyłącznie do słuchania brzmień gitarowych. Jeżeli o tych drugich mowa, to naprawdę je kocham – jestem rokendrolową duszą, uwielbiającą cięższe brzmienia, na przykład Ozzy'ego Osbourne'a i Mötley Crüe.
Jednak uznałam, że mój głos – chociaż zachrypnięty – nie pasuje do takiej muzyki. Postawiłam więc na podkłady elektroniczne i zdaniem mojego taty wyszło to świetnie. Chociaż wiadomo: jako ojciec nie jest w tych wypowiedziach obiektywny (śmiech). Pewnie cieszy się, że robię cokolwiek w tym kierunku.
Dzięki temu choć odrobinę kontynuuję artystyczne tradycje rodzinne. Bo nie chodzi tutaj wyłącznie o tatę – dziadek jest malarzem, mama zajmowała się grafiką komputerową, czyli dziedziną naprawdę kreatywną. Miłość do sztuki jest u nas rozwinięta naprawdę mocno, mam ją zapisaną w genach.
logo
Fot. Instagram.com/idacupas
Skoro o genach mowa: dzięki korzeniom taty jesteś pół-Greczynką. Czy są momenty, w których ujawnia się ta południowa krew?
Pewnie. Chodzi tutaj o rzecz, dodajmy przy okazji, dotyczącą całej mojej rodziny: gdy zaczynają się rozmowy przy stole, w domu panuje ogromny hałas. Zwłaszcza, gdy od tematów politycznych przechodzi się do zażartych kłótni (śmiech).
Tak więc, odpowiadając na twoje pytanie: greckie korzenie można rozpoznać po tym, że jestem osobą niesamowicie wręcz głośną, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś mnie zdenerwuje.
logo
Fot. Instagram.com/idacupas
A czym można cię zdenerwować?

Chociażby przekręcaniem mojego nazwiska – wkurza mnie, gdy ludzie wymawiają Cupas jako Kupas. No ale ten głośny sposób bycia nie dotyczy tylko momentów, których ktoś podnosi mi ciśnienie.
W ogóle znajomi często muszą uciszać mnie: Ida, przestań tak krzyczeć! No ale cóż począć – jestem wulkanem energii, który nie potrafi siedzieć cicho. Może dzięki temu usłyszysz o mnie jeszcze nie raz?