Zdjęcia z pochówku w masowym grobie na wyspie Hart.
Zdjęcia z pochówku w masowym grobie na wyspie Hart. Zrzut ekranu z YouTube.com / The Telegraph

Tylko w ciągu ostatniej doby na Covid-19 zmarło w samym Nowym Jorku 799 osób, czyli niemal tyle, co w całej Wielkiej Brytanii. Ciał jest tak dużo, że nowojorskie kostnice pękają w szwach. Nic więc dziwnego, że kiedy amerykańskie media obiegły zdjęcia z wyspy Hart, na której więźniowie grzebią ofiary koronawirusa w masowych grobach, wywołały one spore poruszenie wśród opinii publicznej.

REKLAMA
Nowy Jork jest obecnie centrum pandemii koronawirusa w Stanach Zjednoczonych. Liczba ofiar Covid-19 jest tu tak duża, że kostnice nie mogą pomieścić już więcej ciał. Sporo kontrowersji w mediach za Atlantykiem wywołały nagrania z jednego z masowych pochówków z wyspy Hart, która leży pośrodku zatoki nieopodal Bronxu.
Okazuje się jednak, że miasto od stuleci wykorzystuje jej tereny, żeby chować tam osoby bez rodziny, które nie stać na pogrzeb.
Do tej pory działo się to raz w tygodniu. Osadzeni z mieszczącego się na wyspie więzienia grzebali przeważnie 25 zmarłych, których ciała dowożone były barką. Jak podaje "The Guardian" w marcu liczba ta przez koronawirusa zaczęła drastycznie rosnąć.
– Teraz więźniowie zakopują około 24 ciał dziennie, pięć dni w tygodniu – powiedział w amerykańskich mediach Jason Kersten, który nadzoruje pogrzeby na wyspie Hart. Nie wiadomo jednak, ile z nich, to ofiary koronawirusa.
Do pochówku w masowych grobach zmarłych pakuje się w worki na ciała i umieszcza w sosnowych trumnach. Na każdej z nich widnieje nazwisko zmarłego, żeby w razie ekshumacji można było go zidentyfikować. Zmarli grzebani są w długich, wąskich rowach wykopanych maszynowo.
źródło: "The Guardian"