
W Polsce dbanie o pracownika kończy się, najczęściej, na kartach Multisport i darmowej opiece medycznej. W Dolinie Krzemowej pracownicy mogą liczyć na znacznie większą liczbę dodatkowych atrakcji od firmy – to część zażartej walki o najlepszych specjalistów.
REKLAMA
Mimo szalejącego na świecie kryzysu, firmom z Doliny Krzemowej wiedzie się całkiem dobrze. Cały czas się rozwijają i zatrudniają kolejnych pracowników. Jednak ich oferty pracy skierowane są do wąskiego grona specjalistów – dlatego też tamtejsze tuzy walczą o ekspertów na każdym kroku.
Czytaj też: 50 najbardziej wpływowych ludzi w świecie biznesu. Warren Buffett, nowy szef Apple, Mark Zuckerberg
Jak się bowiem okazuje, wysokie zarobki nie są już w stanie nikogo skusić – konkurencja zawsze może dać więcej. Teraz firmy przyciągają dodatkami dla pracowników – czyli najczęściej darmowymi usługami, które uprzyjemniają życie pracownika.
Przykład? Kucharz przychodzi rano do biura i pyta pracowników, czego sobie życzą na obiad (wybór dań jest niemalże nieograniczony). Następnie każdy otrzymuje jedzenie prosto na swoje biurko. O ile jednak na taki luksus mogą liczyć tylko pracownicy nielicznych firm, to darmowe śniadania, obiady i kolacje są już standardem w Dolinie Krzemowej. I nie jest to związane z tym, że pracują od rana do nocy: po prostu mają elastyczny czas pracy, który mogą dopasować do swojego życia rodzinnego lub prywatnego.
Elastyczne może być też miejsce pracy: standardem są chociażby parki, w których można spokojnie zasiąść na ławce z laptopem. Tak samo w Google'u czy Facebook'u robienie darmowego prania w pracy jest już tradycją. Pracownicy zanoszą do pralni brudne ubrania z rana, przekładają je do wirówki w przerwie na kawę i wyjmują je czyste i suche przed obiadem. Dzięki temu mają wolny wieczór – nie muszą czekać w domu aż pranie skończy się robić.
Dodatkowo pracownicy są wynagradzani darmowymi wyjazdami urlopowymi… dokądkolwiek chcą. Możliwości korzystania z siłowni i ze świadczeń medycznych na terenie firmy również są traktowane jako norma.
Jak to wygląda w praktyce? Poniższy materiał video pokazuje, jakie to ma zastosowanie w Googlu:
Zamiast jednej stołówki, Google ma 18 różnych "kącików kuchennych", w których podaje się jedzenie różnego rodzaju. Od kuchni azjatyckiej po włoskie pizze i kuchnię południowoamerykańską. Są też, oczywiście, dania dla wegetarian i sałatek dla osób na diecie. Oczywiście, wszystko można jeść nieodpłatnie i bez ograniczeń. A latem na pracowników czeka grill na świeżym powietrzu:
Jedząc w jednym z kącików kuchennych nazywanym "150 mil", mamy gwarancję, że produkty są ekologiczne i pochodzą z małych gospodarstw rolnych w promieniu 150 mil. A komu mało, to może nawet jeść warzywa hodowane na terenie firmy:
W dniu urodzin każdy pracownik ma prawo do darmowego masażu. A po masażu będzie mógł sobie pospać i zrelaksować się, słuchając muzyki w takim oto miejscu:
Pracownicy Googla mają dobrze nie tylko w Dolinie Krzemowej. Najbardziej międzynarodowy zespół firmy znajduje się w Zurychu. Żeby pracownikom różnych narodowości dobrze żyło się razem, przedsiębiorstwo zatrudniło psychologa do zorganizowanie biura. Efekt? Pracownicy mogą zasiąść w jednym ze stu "padów", przypominających chociażby igloo:
A, żeby przemieścić się na piętro poniżej nie trzeba korzystać ze schodów, bo można sobie zjechać w ten sposób…
… lub za pomocą klasycznej zjeżdżalni:
Dla relaksu można też oglądać rybki w akwarium...
…lub poczytać książkę w pięknej, stylizowanej na wiktoriańską, bibliotece:
Kto by nie chciał takich udogodnień?