
Pani Anna była jedną z pierwszych osób w Polsce, które zakaziły się koronawirusem. Dzięki pomocy lekarzy ze szpitala w Puławach kobiecie udało się wrócić do zdrowia. 61-latka wspomina, jak wyglądał jej pobyt w szpitalu. Aż brakuje słów.
REKLAMA
– Pokonałam koronawirusa. Dzięki lekarzom, całemu personelowi medycznemu szpitala w Puławach. Walczyli o moje życie i udało się. Udało się, choć miałam różne stany. Raz lepsze, raz gorsze – relacjonuje pani Anna w rozmowie z "Uwaga! TVN".
Kobieta, gdy dowiedziała się, że jest nosicielem SARS-CoV-2, była przerażona. Miała gorączkę, a także zmagała się z wymiotami. - Nie wiedziałam, czy się z tego wyleczę. Chociaż lekarze powiedzieli, że będą walczyć o moje życie. Przez pięć dni brałam bardzo silny antybiotyk. Dożylnie, cztery razy dziennie. Za każdym razem musieli przekłuwać żyły, bo zrobiły się stany zapalne. Miałam bardzo ciężkie momenty. Było mi wszystko jedno, czy w tę stronę, czy w tamtą – powiedziała.
– Do tego okropne samopoczucie. Codziennie, nawet dwa razy dziennie rozmawiałam z lekarzem. Kontakt odbywał się telefonicznie. Ewentualnie przychodzili pobierać wymaz, wtedy byli ubrani w kombinezony. W czterech ścianach człowiek jest zdany sam na siebie. Tylko okno, łóżko, aparatura i nic więcej. Najgorsze było to, że człowiek wtedy potrzebował kogoś, a nikogo nie było. (…) Najgorszemu wrogowi nie życzę takiego przeżycia, takiego samopoczucia – dodała. W wyniku Covid-19 pani Anna schudła 10 kilogramów.
źródło: Uwaga! TVN
