
Przez pandemię koronawirusa wiele osób nie tylko pracuje zdalnie, ale i zdalnie uczestniczy w mszach świętych. Transmisje nabożeństw stały się obecnie normą w większości parafii. Jednak nie można ich nagrywać i przechowywać na dysku lub w internecie dłużej niż tydzień. Takie "ultimatum" dla parafii i zakonów ogłoszono przynajmniej w Diecezji Opolskiej. Dlaczego?
"Nie wolno udostępniać nagrań obrzędów kultu religijnego po ich zakończeniu. Mogą być one jedynie transmitowane w czasie rzeczywistym (live streaming). Wszystkie historyczne nagrania, znajdujące się na stronach internetowych parafii oraz w ich mediach społecznościowych, które zawierają obrzędy religijne, mają być usunięte w ciągu siedmiu dni, liczonych od dnia promulgacji tego Dekretu" – czytamy na stronie diecezji na Facebooku.
Dekret zaskoczył parafian, czemu dali wyraz w komentarzach. Wszak niektórzy chcieliby odtworzyć sobie mszę w dogodnych dla nich terminie, bo np. wcześniej byli zajęci pracą lub rodziną. Duchowni jednak przekonują, że tu nie chodzi o jakąś złośliwość.
– Proszę zwrócić uwagę na to, że Eucharystia jest wydarzeniem, które wydarza się w konkretnym czasie – tłumaczy ks. Mateusz Dąbrowski. Przywołuje przy tym ewangelię, w której Jezus mówił do uczniów przed Ostatnią Wieczerzą, aby poszli w konkretne miejsce o konkretnej porze i przygotowali wieczerzę. – Wieczorem, gdy przychodzi Chrystus, to on przejmuje inicjatywę – mówi.
ks. Mateusz Dąbrowski
Notariusz Kurii Diecezjalnej w Opolu przypomniał też, że w sieci są dostępne zapisy archiwalnych mszy św. w tym m.in. papieskich czy też błogosławieństwo “Urbi et Orbi”. Zauważa jednak, że włączając je teraz, poczujemy, że "to nie jest to samo". Dlatego zachęca do przeżywania mszy w czasie rzeczywistym, gdyż "wszystko smakuje wtedy, gdy to jest świeże".
