
"Tu-154M nie zszedł poniżej 18 m. Brzoza nie mogła złamać skrzydła. Świadkowie wskazywali dwie eksplozje" – to tylko niektóre wnioski z prac parlamentarnej komisji Antoniego Macierewicza. Jej raport "28 miesięcy po Smoleńsku" właśnie ukazał się w sieci.
REKLAMA
"Bez współdziałania premiera Donalda Tuska z Władimirem Putinem i bez rozdzielenia wizyt katyńskich do tragedii by nie doszło" – to jeden z głównych wniosków, jakie z badań katastrofy smoleńskiej wysnuła parlamentarna komisja kierowana przez Antoniego Macierewicza. Po 28 miesiącach od tragedii, w internecie opublikowano pełen raport tego zespołu.
Przygotowujący go posłowie już we wstępie przekonują, że "raport Millera jest równie fałszywy, jak raport Anodiny", a także, że "jedyną hipotezą wyjaśniającą przebieg wydarzeń jest to, że do rozpadu samolotu doszło na skutek eksplozji w powietrzu i działań osób trzecich".
Według ustaleń zespołu Macierewicza, do katastrofy doszło na skutek dwóch eksplozji na pokładzie samolotu. Miały one miejsce podczas manewru odchodzenia na drugi krąg. Według ustaleń posłów z parlamentarnego zespołu, Tu-154M nie zszedł poniżej 18 m, a brzoza nie mogła złamać skrzydła samolotu.
Jako dowód, autorzy raportu przytaczają dokumenty, z których wynika, że szczątki samolotu "były rozrzucone na obszarze o powierzchni ponad 1 ha". Ponadto, zdaniem posłów z komisji Antoniego Macierewicza, "świadkowie wskazywali na eksplozję".
Zespół obwinia "rządzących", m.in. premiera, prezydenta i ministra spraw zagranicznych o to, że wiedzieli, iż za tragedię odpowiadają Rosjanie i nie wykorzystali tej wiedzy do jej wyjaśnienia.
"Premier Donald Tusk zrobił wszystko, by zatrzeć ślady popełnionych przestępstw i utrudnić dojście do prawdy" – oceniają autorzy raportu. Dodają, że katastrofa smoleńska była skutkiem brutalnej walki premiera i Władimira Putina z Prezydentem Rzeczpospolitej.
To współdziałanie trwa po dziś dzień i ma na celu ukrycie i ochronę sprawców zbrodni smoleńskiej. Odbywa się na naszych oczach i jest świadectwem skali odpowiedzialności premiera Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, Tomasza Arabskiego, Bogdana Klicha, Jerzego Millera
CZYTAJ WIĘCEJ
Jak twierdzą autorzy raportu, premier Donald Tusk "grał" przeciw prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu już od 2008 roku. Elementami tych działań miało być m.in. zawarcie "watpliwej umowy na remont samolotu TU-154M" i późniejsze "nie zagwarantowanie ochrony kontrwywiadowczej w trakcie remontu samolotu". Członkowie komisji oskarżają też premiera o to, że nie przekazywał prezydentowi informacji o polityce zagranicznej i nie protestował przeciwko rosyjskim atakom na prezydenta RP.
Wiele zarzutów posłowie stawiają też rządowi w kontekście samej organizacji wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu. Zdaniem autorów raportu "MSZ ukrywało informacje na temat stanu lotniska w Smoleńsku" i "nie zapewniło prezydentowi RP statusu dyplomatycznego". Z kolei Ministerstwo Obrony Narodowej "lekceważyło stan floty dla VIP-ów". Sam premier, według autorów raportu, "zignorował ostrzeżenie o zamachu".
Posłowie, którzy tworzyli raport zarzucają Donaldowi Tuskowi, że po katastrofie "oddał śledztwo Putinowi". W raporcie pojawia się też stwierdzenie, że "Bronisław Komorowski przejął władzę nielegalnie".
Posłowie, którzy wchodzili w skład zespołu, przyznają jednak, że nadal nie mają kompletu dowodów, które mogą wskazać winnych. Nie ustają więc w poszukiwaniach. Mają nadzieję, że za rok przedstawią kompletny raport.

