Papież Benedykt XVI podczas beatyfikacji Jana Pawła II
Papież Benedykt XVI podczas beatyfikacji Jana Pawła II Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja

W najbliższy weekend Benedykt XVI odbędzie swoją drugą wizytę na Bliskim Wschodzie od kiedy został papieżem. W 2009 r. był w Jordanii, Izraelu i Palestynie. Tym razem udaje się do Libanu, który sąsiaduje z pogrążoną w wojnie domowej Syrią. Przez pewien czas wizyta była zagrożona.

REKLAMA
Papież spotka się z libańskim prezydentem, premierem i przewodniczącym parlamentu. Ma też zaplanowane spotkania z przedstawicielami Kościoła muzułmańskiego i chrześcijańskich Kościołów w Libanie. Podpisze również dokument podsumowujący obrady Synodu Biskupów dla Bliskiego Wschodu z 2010 w melchicko-katolickiej Katedrze św. Pawła.
Jak tłumaczy nam Bogusław Zagórski, arabista: "Papież będzie zwracał się do wszystkich mieszkańców Bliskiego Wschodu – chrześcijan, muzułmanów i Żydów – o otwarty i uczciwy dialog; apeluje do chrześcijan, aby nie opuszczali Bliskiego Wschodu, kolebki trzech religii abrahamowych."
Liban jest krajem, który ma zaledwie 4 mln mieszkańców, ale ma duże znaczenie symboliczne - jest jedynym państwem arabskim, w którym aż 40 proc. ludności jest wyznania chrześcijańskiego (należą w większości do Kościoła maronickiego).
Jak podkreśla amerykański "National Catholic Reporter", wizyta ma miejsce na tle wojny domowej w sąsiedniej Syrii i napięć między muzułmanami i chrześcijanami. Papież nie zajął jednoznacznego stanowiska w sprawie konfliktu w Syrii. Z jednej strony rzecznik Watykanu stwierdził, że kraj "staje się powoli piekłem", ale z drugiej strony nazwał pomysł interwencji wojskowej NATO "niepokojącą".
Inny kontekst
Papież Jan Paweł II złożył wizytę w Libanie w 1997, ale sytuacja polityczna kraju była zupełnie inna. Liban był wtedy pod syryjską okupacją, a chrześcijanie byli uważani za najbardziej aktywnych powstańców. Ówczesny lider maronitów, patriarcha Nasrallah Sfier porównywał sytuację kraju do sytuacji Polski z czasów komunistycznych, kiedy to katolicy zagrali istotną rolę. Powoływał się nawet na Stefana Wyszyńskiego jako bohatera.
Jan Paweł II zgadzał się z tą analogią, spotkał się z przedstawicielami opozycji i popierał aspiracje do "wolności, suwerenności i niezależności."
Sytuacja jest teraz diametralnie inna. Benedykt XVI nie ma tej samej charyzmy i odwagi, co jego poprzednik. Ponadto, obecny patriarcha maronitów Bechara Boutros Rahi, jest zupełnie inny niż Nasrallah Sfier. Stał się kontrowersyjną postacią w zeszłym roku stwierdzając, że jest przeciwny zmianie reżimu w Syrii. Nie sprzeciwia się też jednoznacznie działaniom Hezbollahu.
Należy się więc spodziewać, że Benedykt XVI użyje języka apolitycznego i neutralnego, podkreślając humanitarną rolę chrześcijan. – Wizyta Papieża, jak się oczekuje, może stanowić próbę wylania choć kropli oliwy na wzburzone morze, próbę przemówienia do stron konfliktów, do ich przywódców religijnych – wyjaśnia Bogusław Zagórski.
Papież musi uważać na to, co powie, ponieważ 6 lat temu uraził już część muzułmanów oznajmiając, że istnieje powiązanie między nauczaniem muzułmańskiego proroka Mahometa i przemocą. Mimo to, niektórzy hierarchowie kościoła muzułmańskiego w Libanie zaapelowali o gorące przywitanie ojca świętego. Zdaniem National Catholic Reporter, inni dążyli do odwołania wizyty "człowieka, który obraził religię większości Libańczyków".
Papież w niebezpieczeństwie?
Dlatego też były wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa ojca świętego podczas pobytu w Libanie. Niektórzy odradzali mu przyjazdu do tego kraju i do ostatniego momentu nie było pewne, czy się odbędzie.
Bogusław Zagórski wyjaśnia: – Przed wizytą papieża doszło do bezpośrednich ostrzeżeń, np. ze strony Baszara al-Asada, syryjskiego dyktatora, że życie papieża mogłoby być zagrożone. Według niektórych, mogło to być nawet odczytane jako groźby – choć nie wydaje się logiczne, aby Baszar, liczący wciąż na szczególne poparcie mniejszości religijnych w swoim kraju, uciekł się do zagrożenia papieskiej misji.
Orientalista jednak tłumaczy, że "z drugiej strony, wielostronne prowokacje, z którymi świat opatrzył się w czasie wojen bałkańskich, świadczą, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wydaje się, że rząd libański podejmuje nadzwyczajne środki ostrożności aby jakiemukolwiek niebezpieczeństwu dla bezpieczeństwa papieża zapobiec, bardziej surowe, niż gdziekolwiek indziej."
Czytaj także o poprzedniej zagranicznej wizycie papieża: Kuba: Papież potępia USA za embargo