
Lekarka SOR w Ostrowcu Świętokrzyskim przez trzy godziny nie chciała przyjąć 91-latki z objawami koronawirusa i problemami kardiologicznymi. Kilka dni później kobieta zmarła. Dyrekcja pogotowia zawiadomiła prokuraturę. Jak tłumaczy, na lekarkę już wcześniej spływały skargi.
REKLAMA
91-letnia kobieta, mieszkanka powiatu starachowickiego, w piątek została przewieziona karetką do szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim. Mimo że cierpiała na problemy kardiologiczne, lekarka z SOR nie chciała jej przyjąć. U kobiety podejrzewano również zakażenie koronawirusem.
Przez trzy godziny ratownicy ostro dyskutowali z lekarką, przez cały ten czas chora kobieta przebywała w karetce. W końcu interweniowała policja. – W trakcie prowadzonych czynności z personelem medycznym uzyskali informacje, że pacjentka za moment zostanie przyjęta na oddział – mówi w rozmowie z TVN24 Ewelina Wrzesień, oficerka prasowa policji w Ostrowcu Świętokrzyskim.
W końcu 91-latkę przyjęto do szpitala i umieszczono w izolatorium. Kobieta zmarła jednak w nocy z poniedziałku na wtorek. Pogotowie zgłosiło już sprawę do prokuratury. Na lekarkę już wcześniej wpływały skargi ze strony ratowników.
– Z naszego punktu widzenia stanowiło to zagrożenie dla zdrowia i życia tej pani. Pierwszy argument pani doktor, żeby nie przyjąć tej pacjentki, było to, że według niej to nie był ten rejon. Uważała, że pacjentka powinna trafić do szpitala w Skarżysku, gdzie nie ma oddziału kardiologii – mówi Marta Solnica, dyrektorka Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego.
źródło: TVN24
