Amirouche Hammar to 43-latek uznawany za pacjenta zero we Francji. Zakaził się koronawirusem miesiąc wcześniej niż oficjalnie wybuchła epidemia COVID-19 w tym kraju.
43-latek okazał się być pacjentem zero we Francji. Okazuje się, że epidemia COVID-19 była pod Paryżem już w grudniu 2019 r. Fot. Screen / YouTube / BMFTV

Dotychczas oficjalna wersja była taka, że pierwszy przypadek COVID-19 pojawił się we Francji na przełomie stycznia i lutego. Teraz okazuje się, że stało się to dużo wcześniej niż przypuszczano, czyli w grudniu 2019 r.

REKLAMA
Szpital w Bobigny pod Paryżem ponownie przetestował stare próbki od pacjentów z zapaleniem płuc. Odkryto, że w placówce leczono meżczyznę, który miał COVID-19 już 27 grudnia, czyli prawie miesiąc przed pierwszym przypadkiem zachorowania potwierdzonym przez służby Francji. Wówczas epidemia oficjalnie występowała tylko w Chinach. WHO ogłosiła pojawienie się wirusa 12 stycznia.
Pierwszym pacjentem z koronawirusem był Amirouche Hammar, mieszkaniec Bobigny, który mógł zakazić się od żony pracującej niedaleko lotniska. 43-latek skarżył się w grudniu na suchy kaszel, zmęczenie i trudności w oddychaniu. Miał także gorączkę.
Hammar nie miał związków z Chinami, nie podróżował też za granicę przed objawami zakażeniem COVID-19. Przyczyn objawów nie potwierdzono aż do dziś. Nosicielką wirusa mogła być żona zatrudniona w hipermarkecie niedaleko lotniska Roissy-Charles-de-Gaulle. Mężczyzna jest obecnie zdrowy, nie wiadomo jednak, jak wiele osób mógł zakazić nawet o tym nie wiedząc.
źródło: Le Parisien