
Jeszcze zanim oficjalnie ogłoszono, że Rafał Trzaskowski zastąpi Małgorzatą Kidawę-Błońską w wyścigu prezydenckim, już gotowało się wokół jego osoby. W wielu ludziach pojawił się strach. Co może czekać Warszawę, jeśli zostałby prezydentem RP? Chyba nikt nie ma złudzeń, że do stolicy, której PiS tak bardzo nie udawało się zdobyć, wkroczy komisarz z nominacji PiS.
"Nie wolno oddać Warszawy PiS"
"Nie ruszać Trzaskowskiego!! Bo jak pisowski komisarz wlezie do Warszawy, to już nie wylezie i skończy się jak ze stadniną koni w Janowie Podlaskim – kompletną ruiną" – rozległo się w mediach społecznościowych zanim jeszcze Małgorzata Kidawa-Błońska w ogóle wycofała się z wyborów.Opozycja ma większość w Radzie Miasta
Dlatego decyzja o starcie Trzaskowskiego w wyborach wywołała takie emocje. Niektórzy odebrali ją niemal jak podanie stolicy PiS na tacy."W maju 2000 r. ówczesny premier Jerzy Buzek powołał na to stanowisko Andrzeja Hermana, w lutym 2006 r. premier Kazimierz Marcinkiewicz wyznaczył na to stanowisko Mirosława Kochalskiego, a cztery miesiące później sam przejął to stanowisko, wskazany przez premiera Jarosława Kaczyńskiego". Czytaj więcej
