
Jak informowaliśmy już w naTemat, premier Mateusz Morawiecki mógł złamać rządowe zakazy ws. epidemii koronawirusa. Cała Polska zobaczyła przy stoliku w restauracji w Gliwicach – siedział wraz z innymi osobami, które nie były jego rodziną. Sam Morawiecki twierdzi, że obowiązek zachowania 2 metrów dystansu w czasie epidemii koronawirusa to nie nakaz, a zalecenie. Jednak jeszcze gorzej brzmią tłumaczenia innych polityków obozu rządzącego.
REKLAMA
Mateusz Morawiecki spotkał się z restauratorami w jednym z gliwickich lokali. Ze zdjęć wynika jednak, że premier i jego towarzysze nie przestrzegają środków bezpieczeństwa związanych z epidemią koronawirusa, które sami wprowadzili. Nie uszło to uwadze internautów, a do sprawy odniósł się sam szef rządu.
O tym była też dyskusja w "Kawie na Ławie" w TVN24. Politycy PiS zdają się iść w zaparte ws. niesławnych już zdjęć szefa rządu z restauracji w Gliwicach. Poseł partii rządzącej Marcin Ociepa twierdził, że zdjęć Morawieckiego z restauracji nie widział, ale wierzy, że premier Morawiecki zachowuje zasady bezpieczeństwa.
Na to zdecydowanie zareagowała posłanka Koalicji Obywatelskiej Barbara Nowacka. – Panie redaktorze nie ma pan bardziej przygotowanych gości? – pytała polityczka KO. – Pan Ociepa zdjęcia premiera nie widział, nie wie o co chodzi. Nie ma nikogo lepiej przygotowanego do programu? – dodała Barbara Nowacka. – Rozliczymy każdego z was. Boicie się? To się bójcie, bo macie czego – podsumowała.
Komentarze były na ogół bezlitosne dla polityka PiS. "Absolutnie genialna Barbara Nowacka dzisiaj", "Czy Ociepa był liczony w końcówce programu?" – komentowali na Twitterze. Były też głosy krytyczne wobec posłanki – zarzucano jej nadmierną ofensywność.