
Propaganda rządowa o końcu epidemii koronawirusa wali się pod wpływem rekordowej liczby zakażeń w ostatnich dnia. Bezradność rządu nieświadomie odsłonił po raz kolejny minister zdrowia Łukasz Szumowski, odpowiadając na pytanie o górników, którzy powinni przebywać na kwarantannie, ale... nie są nią objęci.
REKLAMA
Dziennikarka TVN24 zapytała Łukasza Szumowskiego o ognisko koronawirusa na Śląsku. Pytanie było o sprzeczne informacje ze strony górników, którzy pracowali w tych ogniskach. Pojawiło się podejrzenie, że nie wszyscy zostali poddani kwarantannie,
– Niektórym zalecono jedynie stosowanie się do pewnego reżimu sanitarnego, ale formalnego obowiązku kwarantanny nie mają, z czego to wynika i dlaczego niektórzy są objęci obowiązkiem, a niektórzy nie? – brzmiało pytanie.
– Obowiązek kwarantanny dotyczy osób, które miały bliski, bezpośredni kontakt, zgodnie z definicją epidemiczną, z osobą chorą. Takich informacji dotyczących wszystkich górników nie mamy, w związku z tym nie są oni objęci kwarantanną – tłumaczył minister zdrowia. Nie trzeba tu dodawać, że rządowi brakuje po prostu podstawowych informacji o rozmiarach epidemii w śląskich kopalniach.
Sośnierz o koronawirusie: dziecko by się domyśliło
O tym, że od dawna było wiadomo, iż epidemia na Śląsku może wybuchnąć ze zdwojoną siłą mówił poseł PiS Andrzej Sośnierz z Porozumienia. Były szef NFZ przekłuł w ten sposób balon oficjalnej propagandy Łukasza Szumowskiego i Mateusza Morawieckiego ws. koronawirusa o tym, że epidemia koronawirusa w Polsce wygasa.– To nie jest wina Śląska, tylko tych, którzy nie zadbali o to, jak odpowiednio tłumić ogniska epidemii. Mówiłem o tym od tygodni, nawet dziecko domyśliłoby się, że takie ogniska będą wybuchać w kopalniach – ocenił Sośnierz w wywiadzie dla "Dziennika Zachodniego".
