
Polityczny internet od niedzieli żyje sprawą dziwnej sytuacji, do której doszło w Supraślu. Mężczyzna podający się za Amerykanina zaczął pouczać Rafała Trzaskowskiego o tym, czym jest patriotyzm. Robił to po angielsku, ale z wyraźnym polskim akcentem, co od razu głośno zauważył polityk. Jacek Nizinkiewicz z "Rzeczpospolitej" jest zdania, że ten incydent przypomina coś, co stało się w 2015 roku podczas kampanii Bronisława Komorowskiego.
REKLAMA
Podczas gdy internauci rozpracowują kim jest mężczyzna, który podając się za Amerykanina zaczepił Rafała Trzaskowskiego, dziennikarz "Rzeczpospolitej" przypomniał, że to nie pierwsza tego typu sytuacja.
Przeczytaj także: Już wiadomo, kim jest "Amerykanin" podstawiony Trzaskowskiemu. Namierzyli go internauci
Nizinkiewicz napisał, że w 2015 roku doszło do "przypadkowego" spotkania Bronisława Komorowskiego, prezydenta walczącego o reelekcję, z młodym mężczyzną, który pytał go o emigrację młodych ludzi, a sam rzekomo planował wyjechać do Norwegii. Potem okazało się, że tym przypadkowym przechodniem był Ziemowit Kossakowski, działacz PiS, który po wygranej partii dostał posadę w TVP.
"Ale ta akcja pokazuje też różnicę w talencie politycznym i sprawności retorycznej Trzaskowskiego i Komorowskiego (oraz Kidawy, swoją drogą). Trzaskowski nie ma problemu z 'gaszeniem' takich występów, z reagowaniem na bieżąco. Stąd kolejne takie kompromitacje PiSu" – skomentował jeden z internautów.
W 2018 roku przygoda Kossakowskiego z TVP zakończyła się w atmosferze skandalu. Mężczyzna przygotował materiał w którym szkalował protestujących lekarzy rezydentów. Twierdził, że jedzą kanapki z kawiorem, więc ich żądania podwyżek są nieuzasadnione. Gdy wokół sprawy zrobiło się głośno, telewizja publiczna nie przedłużyła z nim umowy. W sądzie, gdzie znalazł się z powództwa lekarki Katarzyny Pikulskiej, Ziemowit Piast Kossakowski stwierdził, że sporządzenie szkalującego materiału zlecił mu Samuel Pereira z TVP Info.
