
Grupa PSA ma naprawdę ambitne plany: ponoć już w roku 2021 zelektryfikuje całą gamę lekkich pojazdów użytkowych (LCV) oraz ich osobowych odpowiedników. W awangardzie tej rewolucji idą Peugeot e-Expert, Citroën ë-Jumpy oraz Opel i Vauxhall Vivaro, czyli zasilane z gniazdka rodzeństwo średniej wielkości VAN-ów. Czy zakup takiego samochodu, zamiast poczciwego, sprawdzonego w boju diesla, to pójście na naprawdę duże kompromisy? Sprawdźmy.
Jakie są główne założenia?
Jak przystało na pojazd LCV, całość musi być odpowiednio kompaktowa, skrojona pod kątem wygodnego użytkowania w dużych miastach. Pojazd nie może być wyższy niż 1,9 m, ponieważ taki właśnie limit dotyczy mnóstwa wjazdów na parkingi podziemne w nowoczesnych budynkach.
Czy pojazd użytkowy musi być wyposażony spartańsko?
Czasy się zmieniają i użytkownicy samochodów z kategorii LCV oczekują czegoś więcej, niż jedynie kierownicy przed sobą i dachu nad głową. Dlatego opisywane tutaj nowości wyekwipowano w bajery takie, jak np. wyświetlacze przezierne (head-up display) i czujniki odsuwające drzwi boczne bez konieczności używania rąk, wystarczy ruch stopą pod tylnym zderzakiem. Do tego dochodzą wszystkie systemy wspomagające hamowanie awaryjne, które są obecnie stosowane w samochodach PSA.
Jak daleko zajadę?
Samochody będą dostępne w dwóch wersjach: w pierwszej znajdzie się ważąca ok. 383 kg bateria o pojemności 50 kWh, która ma zapewnić 230 km zasięgu. Mierzysz wyżej? A więc możesz wybrać wersję 75 kWh (masa baterii to 534 kg), która pozwoli przejechać nawet 300 km na ładowaniu. Gwoli dziennikarskiej formalności: podane powyżej liczby to pojemności baterii brutto (użytkowe są o 7-8 proc. mniejsze).
Jak to naładować?
Scenariusz idealny: podpinasz się do superszybkiej ładowarki o mocy 100 kW i poziom poziom energii w akumulatorach podnosi się z 0 do 80 proc. w zaledwie pół godziny. Po kolejnych trzydziestu minutach samochód jest "zatankowany pod korek".
