Australijczycy znowu robią zapasy papieru toaletowego.
Australijczycy znowu robią zapasy papieru toaletowego. Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Pamiętacie szał na papier toaletowy w sklepach, kiedy zaczynała się pandemia koronawirusa? Wszyscy robili zapasy, a półki świeciły pustkami. Teraz ten problem wrócił, ale w Australii. Wprowadzono limity na zakup papieru, a wszystko jest efektem nowej fali zachorowań na COVID-19.

REKLAMA
Gwałtowny wzrost liczby przypadków koronawirusa w stanie Victoria wywołał panikę w Australii. Ludzie boją się, że sklepy mogą zostać zamknięte, więc powtarza się schemat znany z wielu krajów na świecie: wszyscy ruszyli na zakupy.
Z nowych doniesień wynika, że australijskie sieci supermarketów ponownie wprowadziły limity na zakup papieru toaletowego i innych artykułów gospodarstwa domowego. Efekt był do przewidzenia – półki w sklepach natychmiast zrobiły się puste.
Miejscowe media wyjaśniają, że limity rzeczywiście obowiązują, ale towaru dla nikogo nie powinno zabraknąć. Stąd apele do społeczeństwa, by nie robić zapasów i kupować produkty, których naprawdę potrzebują. Zdjęcia ukazujące pustki w sklepach nie pomagają jednak w zapanowaniu nad sytuacją.
Skąd w ogóle fenomen robienia zapasów? – Czujemy się pewniej, bezpieczniej, gdy mamy pełną spiżarkę. (...) A nuż inni nam wykupią i zostaniemy na lodzie. To też działanie stadne – tak o zakupach Polaków związanych z pandemią koronawirusa mówił dla naTemat profesor Grzegorz Odoj z Zakładu Teorii i Badań Antropologicznych Uniwersytetu Śląskiego.
Dodajmy, że w Australii do tej pory odnotowano 7,5 tys. przypadków koronawirusa. To i tak niewiele, jeśli porównamy to do sytuacji choćby w Polsce.