Kto zdobędzie elektorat Hołowni i Bosaka? Na które regiony może liczyć Duda, a na które Trzaskowski? Mnożą się pytania o II turę wyborów prezydenckich.
Kto zdobędzie elektorat Hołowni i Bosaka? Na które regiony może liczyć Duda, a na które Trzaskowski? Mnożą się pytania o II turę wyborów prezydenckich. Fot. Tomasz Stańczak /Agencja Gazeta

Gdy jasnym stało się, że w niedzielę żaden z kandydatów nie miał szans na ponad 50-proc. poparcie, natychmiast wystartowała kampania wyborcza przed II turą wyborów prezydenckich. A na jej starcie pojawia się kilka zasadniczych pytań, od odpowiedzi na które zależało będzie to, co wydarzy się 12 lipca.

REKLAMA

Kogo poprą polskie "swing states"?

Dla Andrzeja Dudy mapa poparcia z 28 czerwca teoretycznie wygląda bajecznie. Rafał Trzaskowski zwyciężył tylko w woj. pomorskim, zachodniopomorskim oraz lubuskim, a walczący o reelekcję polityk Prawa i Sprawiedliwości w pierwszej turze wyborów prezydenckich wziął aż 13 z 16 województw. Jednak szczegółowe dane z poszczególnych regionów to raczej kubeł zimnej wody dla obozu rządzącego.
Co prawda kandydat PiS może szczycić się triumfem w województwach: wielkopolskim, dolnośląskim, opolskim, kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim, mazowieckim oraz śląskim, ale uzyskał tam poparcie bardzo dalekie od wymarzonych 50 proc. Tymczasem Trzaskowski w tych regionach był tylko kilka punktów za jego placami, a wysokie poparcie notował tam także Szymon Hołownia, którego elektorat stanowi dla kandydata Koalicji Obywatelskiej największy rezerwuar głosów na II turę.
Murem za Dudą tak naprawdę stoją tylko w woj. podkarpackim, lubelskim, świętokrzyskim, podlaskim, łódzkim oraz małopolskim. W tych regionach urzędujący prezydent uzyskał od prawie 61 do 46 proc., więc 12 lipca może być o nie spokojny.

Czy Hołownia zdemobilizuje swój elektorat?

Jak informowaliśmy już w naTemat.pl, sondaże wskazują, iż ok. 74 proc. wyborców Szymona Hołowni gotowych jest poprzeć w II turze Rafała Trzaskowskiego. Od 7 do 17 proc. rozważa natomiast oddanie głosu na Andrzeja Dudę, a pewna cześć zamierza finałowe starcie po prostu zbojkotować.
Aktualnie Hołownia zachowuje się jednak tak, iż proporcje te w najbliższych dwóch tygodniach mogą się zmienić. Niezależny kandydat w niedzielny wieczór co prawda twardo stwierdził, że nie zagłosuje na Dudę, ale jednocześnie z wszystkich sił wzbraniał się przed otwartym poparciem Trzaskowskiego.
Zapowiedział on, iż decyzję o ewentualnym wskazaniu sympatykom, na kogo głosować podejmie po konsultacjach z liderami swego środowiska i najwcześniej za kilka dni powie coś więcej. To zdystansowanie Hołowni daje więc Dudzie nadzieję na demobilizację w szeregach ważnej części opozycyjnego elektoratu.

Kto przekona do siebie Konfederację?

W rozmowach na temat przepływu elektoratu mówi się głównie o wyborcach Szymona Hołowni, ale kluczowi dla ostatecznych rozstrzygnięć będą także Polacy, którzy w I turze wyborów poparli Krzysztofa Bosaka.
Obóz Andrzeja Dudy w ciemno zapisuje ich głosy na swoje konto, ale rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Są przecież prognozy, według których większość wyborców Bosaka rozważa poparcie Rafała Trzaskowskiego.
- Nie ma szans, żebym w II turze poparł Trzaskowskiego - oznajmił Bosak jeszcze przed 28 czerwca, ale jednocześnie równie mocno wzbrania się on od politycznego flirtu z Dudą. A jeśli Konfederacja zatrzyma swoich sympatyków w domach lub pójdą oni oddać głosy nieważne, walczący o reelekcję prezydent będzie zdany praktycznie tylko na elektorat "dobrej zmiany".

Jak dwa tygodnie wojny wpłyną na frekwencję?

Wczoraj do urn poszło ponad 63 proc. Polaków, co jest jednym z rekordowych wyników w historii polskich wyborów. Najpopularniejsi komentatorzy polityczni zgodnym chórem twierdzą, że za dwa tygodnie głosujących pojawi się w lokalach jeszcze więcej. Czy rzeczywiście tak będzie?
O tym zdecyduje stopień brutalności wojny polsko-polskiej, która potrwa do chwili, gdy znowu zapadnie cisza wyborcza. Niewykluczone, że dla wielu Polaków nasilenie polaryzacji będzie tak odrzucające, iż na głosowanie w II turze wcale się nie wybiorą.
Jeśli obie strony sporu sięgną po brudne zagrywki, sponsorowany hejt i wyciąganie haków, w domach może zostać pokaźna część wyborców. Poza tym, zniechęcać do głosowania będzie także bardzo wakacyjny termin finałowego starcia, z udziału w którym wiele osób może zrezygnować na rzecz świętego spokoju przy grillu lub na plaży.

Jak wyborcy PiS zareagują na fiasko planu "#DudaITura"?

– Proszę Was o wsparcie. Proszę Was o to, abyście mobilizowali, by iść do tych wyborów. One są niesłychanie ważne. Już za dwa dni musi być rozstrzygnięcie! – nawoływał Andrzej Duda w ostatnim dniu przed I turą. A jego sztabowcy z uporem maniaka w mediach społecznościowych nakręcali wyborców PiS hasłem #DudaITura.
Wyglądało to tak, jakby obóz prezydencki był święcie przekonany, że 28 czerwca będzie można ogłosić pełne zwycięstwo. Tymczasem nawet na prawicy nie brakowało komentarzy, że to hurraoptymizm, który przyniesie skutki odwrotne do zamierzonych.
Czy miliony wyborców Dudy do głosowania 12 lipca zniechęci fakt, iż nic nie wyszło z szumnych zapowiedzi zwycięstwa w jednej turze? Z pewnością nie. Jednak wszystkie badania wskazują, że w II turze zdecyduje minimalna przewaga głosów, zatem bolesna będzie utrata nawet jednego punktu procentowego. Za dwa tygodnie zwycięży ten, kto popełnił mniej błędów i sam nie będzie ich sobie przysparzał.