W 2003 r. Okręgowa Rada Adwokacka w Krakowie uznała, że Andrzej Duda nie nadaje się na aplikanta. Obecny prezydent fatalnie zdał egzamin pisemny – zdobył tylko 67 pkt, podczas gdy minimum wynosiło 85 pkt. Jeszcze bardziej fatalnie niż sama porażka na egzaminie wypadło odwołanie Andrzeja Dudy od decyzji Rady. O nieznanym i pomijanym przez polityka fakcie z jego biografii pisze w czwartek "Gazeta Wyborcza".
Dziennikarz zajmujący się tematyką społeczną, polityczną i kryminalną. Autor podcastów z serii "Morderstwo (nie)doskonałe". Wydawca strony głównej naTemat.pl.
Z biografii Andrzeja Dudy
To było jeszcze przed tym, jak Andrzej Duda trafił do polityki. W 1997 r. obecny prezydent obronił pracę magisterską "Wywłaszczenie nieruchomości pod budowę autostrad płatnych" na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Następnie został pracownikiem naukowo-dydaktycznym Katedry Postępowania Administracyjnego UJ.
W 2003 r. Andrzej Duda postanowił dostać się na aplikację adwokacką, ale zakończyło się to niepowodzeniem. "Wyborcza" dotarła do treści uchwały, w której rada adwokacka odmówiła wpisania go na listę aplikantów. W uzasadnieniu podano, że "p. Duda nie uzyskał wymaganego minimum punktów na etapie testu pisemnego". Wynik 67 punktów, na wymagane minimum 85 to naprawdę niewiele.
– To bardzo mierny wynik świadczący niestety o niskiej wiedzy ówczesnego magistra Andrzeja Dudy – skomentował w rozmowie z "Wyborczą" były członek Naczelnej Rady Adwokackiej, mec. Włodzimierz Łyczywek.
Andrzej Duda nie dał za wygraną
Obecny prezydent nie pogodził się jednak z decyzją krakowskiej ORA. 32-letni wówczas magister prawa postanowił się od niej odwołać. Przy czym - co istotne - w ogóle nie kwestionował tego, że komisja popełniła błąd fatalnie oceniając jego pracę. Powołał się bowiem na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które zapadło już po jego nieudanym egzaminie.
W lutym 2004 r. TK stwierdził niezgodność z konstytucją m.in. art. 58 pkt 12 ustawy Prawo o adwokaturze i na ten fakt Duda wskazywał w piśmie do ORA. Okręgowa Rada Adwokacka w Krakowie odwołanie odrzuciła zwracając uwagę, że egzamin Andrzeja Dudy został przeprowadzony zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami. Mało tego: w uzasadnieniu wyroku TK wskazano, że wszelkie dotychczasowej postępowania konkursowe uznawane są za skuteczne.
Andrzej Duda mylił przepisy
Ta odpowiedź Andrzeja Dudy nie zadowoliła i zaskarżył decyzję do Naczelnej Rady Adwokackiej. Prezydium NRA utrzymało decyzję w mocy, jednocześnie wytykając skarżącemu, że świadomie lub nie ale... myli przepisy: "decyzje w sprawie przyjęć na aplikacje (...) podejmowane były na podstawie innych przepisów niż przepisy objęte orzeczeniem TK o niezgodności z konstytucją".
Jak przypomina w "Gazecie Wyborczej" Adam Zadworny, niedługo potem zaczęła się polityczna kariera Andrzeja Dudy, który związał się z Prawem i Sprawiedliwością (wcześniej działał w Unii Wolności). W sierpniu 2006 r. został zastępcą Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości. Ani o działalności w Unii Wolności, ani o nieudanej próbie dostania się na aplikację adwokacką w oficjalnym biogramie na stronach prezydenta rzecz jasna nie ma ani słowa.