
Małgorzata Kidawa-Błońska w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" wróciła do kampanii wyborczej i przyznała, że była zaskoczona zachowaniem Władysława-Kosiniaka-Kamysza. Wicemarszałek Sejmu przyznała, że była atakowana ze strony szefa PSL.
REKLAMA
– Teraz już mogę powiedzieć, Władysław Kosiniak-Kamysz to był jeden z tych polityków, którzy najbardziej atakowali mnie w kampanii. Akurat z jego strony tego się nie spodziewałam. Rozumiem, że uwierzył, że może te wybory wygrać. Ale, żeby wygrać wybory, trzeba robić to, co robi Rafał Trzaskowski, trzeba bardzo szeroko rozmawiać i nie można nikogo wykluczać – podkreślała Małgorzata Kidawa-Błońska.
Przedstawicielka Koalicji Obywatelskiej odniosła się także do zmiany kandydata w wyborach. Tłumaczyła, że Trzaskowski miał bardzo silne poparcie Platformy, ale jego kampania była krótka. – Po raz pierwszy w historii przeciwko rywalom urzędującego prezydenta zwrócone były wszystkie instytucje w państwie. To była nieprawdopodobnie nierówna walka – dodała.
Przypomnijmy, że pierwotnie to Kidawa-Błońska miała rywalizować w wyborach prezydenckich z ramienia KO. Kiedy okazało się, że wicemarszałek Sejmu szybko traci poparcie, zdecydowano się na niespodziewaną zmianę kandydata. Wtedy do gry wszedł Trzaskowski.
Czytaj także: "Mam ochotę komuś w mordę strzelić". Meller nie przebiera w słowach po zwycięstwie Dudy
źródło: "Gazeta Wyborcza"
