Boris Johnson wyśmiał antyszczepionkowców.
Boris Johnson wyśmiał antyszczepionkowców. Fot. 123rf

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson odwiedził w piątek jedną z londyńskich przychodni medycznych, gdzie powiedział, że antyszczepionkowcy są "szaleńcami". Przypomnijmy, że szef brytyjskiego rządu sam był zakażony koronawirusem, ale jego organizm szybko sobie z nim poradził.

REKLAMA
Boris Johnson odwiedził przychodnię w Londynie, aby przedstawić w niej "największy w historii" rządowy program szczepień na grypę. Według zagranicznych mediów premier zwrócił się do jednej z pielęgniarek, po czym powiedział, że antyszczepionkowcy są szaleni.
– Powodem, dla którego to robimy, jest ochrona NHS w ziemie, bo oczywiście wciąż mamy Covid, wciąż jest zagrożenie drugiej fali, więc kluczowe będzie dla nas odciążenie Narodowej Służby Zdrowia. Mam nadzieję, że każdy otrzyma zastrzyk przeciwko grypie – mówił szef rządu.
27 marca Johnson poinformował na Twitterze, że testy potwierdziły u niego obecność koronawirusa. 6 kwietnia jego stan się pogorszył i trafił na oddział intensywnej terapii. Nie wymagał podłączenia do respiratora, ale korzystał ze standardowej terapii tlenowej. Na OIOM-ie spędził trzy doby, po czym jego stan się poprawił.

Andrzej Duda o szczepionkach

Przypomnijmy, że podczas debaty TVP w Końskich prezydent Andrzej Duda wygłosił zaskakujące słowa dotyczące szczepień. – Absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie – ja osobiście nigdy się nie zaszczepiłem na grypę, bo uważam, że nie. Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i później jako dorastający chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić, i uważam, że szczepienia na koronawirusa absolutnie nie powinny być obowiązkowe – stwierdził.
W sieci zawrzało. Prezydent antyszczepionkowiec? – zastanawiały się zapewne miliony Polaków. Tak właśnie można było interpretować tę wypowiedź. Andrzej Duda – a jak wiemy, sam prowadzi Twittera – postanowił wytłumaczyć się z nieprzemyślanej wypowiedzi. Bo zapewne uznał, że na finiszu kampanii takie słowa mogły być ryzykowne.
Jak stwierdziła głowa państwa w tweecie, nie chodziło o wszystkie choroby, a tylko niektóre, takie jak grypa czy koronawirus. "Co do innych chorób (polio, gruźlica, szkarlatyna itp.), to zupełnie co innego. Inna rozmowa" – dodał Andrzej Duda.