
Nie tylko w Polsce trwa polityczna burza związana z tzw. konwencją stambulską. I nie tylko w Polsce padają słowa polityków o możliwym jej wypowiedzeniu. W Turcji, która w 2012 roku ratyfikowała ją jako pierwsza i która stała się niejako kolebką konwencji antyprzemocowej, kobiety również wychodzą na ulice. Protestują przeciwko atakowaniu konwencji i nasilającej się przemocy. Ostatnie morderstwo szczególnie wstrząsnęło krajem.
REKLAMA
Protest Polek nie przeszedł tu bez echa. Na facebookowym profilu tureckiej organizacji Kadin Cinayetlerini Durduracağız Platformu (Platform to Stop Women Murders), która nagłaśnia zabójstwa kobiet w tym kraju, znalazło się nagranie z piątkowej manifestacji w Warszawie.
Organizacja komentuje, że na ulice w Polsce wyszły tysiące kobiet, które bronią Konwencji Stambulskiej. "Na całym świecie będziemy jej chronić " – pisze.
Przypomnijmy, 24 lipca pod siedzibą Ordo Iuris zebrały się tysiące osób, głównie kobiet, które protestowały przeciwko wypowiedzeniu przez Polskę konwencji dotyczącej przemocy domowej.
W Turcji o wycofaniu z Konwencji Stambulskiej
Turczynki protestowały w niedzielę. Już po raz kolejny w ostatnich dniach. Nie, absolutnie nie wzorowały się Polkami, choć w przekazach pojawiło się nawiązanie do Polski. "Protesty w Turcji miały miejsce po tym, jak polski minister sprawiedliwości. zapowiedział złożenie formalnego wniosku o podjęcie prac nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej" – podała agencja AFP, a za nią wiele zagranicznych mediów, na przykład portal Arab News.Tyle, że tam od kilku dni wrze z powodu przemocy wobec kobiet i konwencji stambulskiej. W kraju, gdzie wszystko się zaczęło, temat wybuchł ze zdwojoną siłą nawet bardziej niż w Polsce. To w Stambule przecież 11 maja 2011 roku podpisano dokument o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. A Turcja bardzo szybko go ratyfikowała.
Ostatnio jednak również tu pojawiły się głosy polityków o możliwym wycofaniu kraju z konwencji stambulskiej. "Konserwatyści uważają, że konwencja niszczy rodziny i normalizuje honoseksualizm" – pisze dziennikarz Ragip Soylu.
2 lipca jeden z liderów rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) powiedział wprost, że podpisanie konwencji przez Turcję było błędem. I jeśli naród zażyczy sobie, żeby się z niej wycofać, nie można być na to obojętnym. Sugerował, że skoro Turcja podpisała konwencję, równie dobrze może ja wypowiedzieć.
– Teza, że bez konwencji stambulskiej wzrośnie przemoc domowa jest błędem – mówił w telewizyjnym wywiadzie Numan Kurtulmuş.
Zabójstwo Pinar Gültekin
Słowa wywołały oburzenie. Według sondażu Metropoll blisko 64 proc. Turków jest przeciwko wycofaniu się z konwencji. A wśród wyborców partii AKP tylko 25.7 proc. opowiedziało się za jej wypowiedzeniem. 50 proc. była temu przeciwna.Kobiece organizacje w Turcji nie od dziś alarmują, że każdego roku w wyniku przemocy domowej giną tu setki kobiet. "Wycofanie się z konwencji utoruje drogę do jeszcze większej przemocy wobec kobiet" – ostrzega Kadin Cinayetlerini Durduracağız Platformu.
Według danych organizacji, w ubiegłym roku było 474 ofiar śmiertelnych. To duży wzrost w porównaniu do wcześniejszych lat. W 2013 roku w wyniku przemocy domowej w Turcji zginęło 237 kobiet. W 2015 – 303. A w 2018 – 409. Serwisy zwracają uwagę, że od 2013 roku to wzrost o 200 procent.
W ostatnich dniach jeden przypadek szczególnie wstrząsnął krajem – zabójstwo w zachodniej prowincji Muğla. 27-letnia studentka Pinar Gültekin zaginęła 16 lipca, jej ciało odnaleziono pięć dni później. Została pobita i uduszona przez byłego partnera, a jej ciało potraktowane w bestialski sposób. 32-letni Cemal Metin Avci próbował spalić zwłoki w lesie, potem umieścił je w beczce i zalał betonem. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa.
Śmierć kobiety wywołała wściekłość. W mediach społecznościowych zareagowali na nią politycy, celebryci, w tym gwiazdy sportu i muzyki. Prezydent Recep Tayyip Erdoğan również przekazał swoje kondolencje. Zapowiedział, że nie ma wątpliwości, że sprawca poniesie najsurowszą karę, na jaką zasłużył.
"Nazwisko Pinar Gültekin’s przez kilka dni było wysoko w trendach" – pisały media.
Kobiety oznaczają swoje posty hasztagiem z konwencją stambulską (#istanbulsözleşmesiyaşatır). Zamieszczają też czarno białe zdjęcia zamordowanych kobiet, ofiar przemocy domowej. I od kilku dni wychodzą na ulice w Stambule i w innych miastach.
– Niesiemy transparenty dla kobiety, której nie znamy. Już wystarczy. Chcemy żyć – mówiła szefowa organizacji Fidan Ataselim, domagając się od władz silniejszego stosowania się do zapisów konwencji, o której ostatnio również głośno w Polsce. Mówiła, że protesty nie ustaną dopóki władze nie usłyszą głosu kobiet.
– Rozwiązanie jest jasne. Otwórzcie i przeczytajcie Konwencję Stambulską – powiedziała. Wydaje się takie proste.
