Władze argumentują, że zmiany w administracji wyborczej zapobiegną problemom ze spisem wyborców.
Władze argumentują, że zmiany w administracji wyborczej zapobiegną problemom ze spisem wyborców. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Środowy "Dziennik Gazeta Prawna" donosi, że PiS chce zorganizować nowy odrębny "korpus" urzędników odpowiadających za organizację wyborów. Byłoby to równoznaczne z ograniczeniem kompetencji samorządów.

REKLAMA
Gazeta pisze, że PiS planuje stworzenie nowej administracji wyborczej. Miałaby ona przejąć kompetencje, które obecnie należą do wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Główną motywacją władz ma być chęć uniknięcia problemów z pozyskaniem spisu wyborców od samorządów, co wydarzyło się przy okazji nieudanych wyborów w maju.
"Jak słyszymy, na razie są dwie koncepcje planowanej rewolucji. Pierwsza zakłada, że nowy 'korpus wyborczy' podlegałby MSWiA (...). Druga koncepcja zakłada, że administracja wyborcza funkcjonowałaby pod auspicjami Krajowego Biura Wyborczego, co oznaczałoby jego istotne wzmocnienie" – informuje "DGP".
W artykule pojawia się wypowiedź polityka PiS, który opowiada się za drugą opcją. – Ten wariant wydaje się lepszy, bo odsuwa od nas podejrzenia o próbę upolitycznienia organizacji wyborów w Polsce. A my chcemy po prostu czerpać wzorce z innych krajów, takich jak Francja czy Niemcy, gdzie wybory organizuje administracja centralna – tłumaczy cytowany przez "DGP" informator.
Gazeta zwraca też uwagę, że w ramach KBW istnieje już armia kilku tysięcy urzędników wyborczych. To rozwiązanie byłoby zatem również korzystniejsze pod względem logistycznym.
Obecnie za organizację wyborów odpowiadają: PKW, KBW wraz z delegaturami, korpus 2,6 tys. urzędników wyborczych podlegających KBW, setka komisarzy wyborczych oraz samorządy. Do zadań tych ostatnich należy m.in. przygotowanie spisu wyborców czy lokali wyborczych.
Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"